01.09.2024, 09:40 ✶
Nagle wszystko przyśpieszyło. Powolna, lecz słodka agonia została przerwana przez gwałtowne szarpnięcie i lecący kształt, wpierw rozmazany, potem coraz bardziej wyraźny. To wyrwało Icarusa spod czaru i zorientował się, gdzie był. Nie było już nic słodkiego w tej sytuacji. Był zmarznięty, a do nosa i gardła wlała mu się słona woda. Istota również się zmieniła. Nie była już tak piękna, jej rysy stały się nieludzkie i przerażające.
Icarus zaczął się wyrywać. Nie był jakimś świetnym pływakiem ani też nie odznaczał się szczególną sprawnością fizyczną. Jednak, nie był głupi. To chyba był jego największy atut w takiej sytuacji. Dlatego wykorzystał moment, kiedy to syrena próbowała pochwycić lecącą na miotle postać i wymknął się z jej objęć. Chyba właśnie pod wpływem adrenaliny, dał radę przepłynąć jeszcze trochę. Chciał dostać się do drabinki przy pomoście. Jednak syrena nie chciała sobie go odpuścić. Wrzasnęła przeraźliwie i złapała go za nogę. Icarus jednak zdobył się na siłę i kopnął ją w twarz. Coś chrząknęło pod jego nogą, co przyprawiło go lekkie mdłości. Woda nawet zabarwiła się na atramentową czerń krwi syreny.
Jednak Prewett nie mógł gapić się na to zbyt długo, bo stworzenie jeszcze bardziej się wkurzyło. Teraz jej ręce były opazurzone, a zęby ostre niczym u rekina. Jak mógł dać się omotać tak koszmarnej istocie? Jak mógł uważać ją za piękną? Jak mógł ją całować?!
Icarus zaczął się wyrywać. Nie był jakimś świetnym pływakiem ani też nie odznaczał się szczególną sprawnością fizyczną. Jednak, nie był głupi. To chyba był jego największy atut w takiej sytuacji. Dlatego wykorzystał moment, kiedy to syrena próbowała pochwycić lecącą na miotle postać i wymknął się z jej objęć. Chyba właśnie pod wpływem adrenaliny, dał radę przepłynąć jeszcze trochę. Chciał dostać się do drabinki przy pomoście. Jednak syrena nie chciała sobie go odpuścić. Wrzasnęła przeraźliwie i złapała go za nogę. Icarus jednak zdobył się na siłę i kopnął ją w twarz. Coś chrząknęło pod jego nogą, co przyprawiło go lekkie mdłości. Woda nawet zabarwiła się na atramentową czerń krwi syreny.
Jednak Prewett nie mógł gapić się na to zbyt długo, bo stworzenie jeszcze bardziej się wkurzyło. Teraz jej ręce były opazurzone, a zęby ostre niczym u rekina. Jak mógł dać się omotać tak koszmarnej istocie? Jak mógł uważać ją za piękną? Jak mógł ją całować?!