01.09.2024, 15:53 ✶
Mona poczuła nieprzyjemne ukłucie zazdrości, gdy słowa Icarusa wbiły się w jej świadomość niczym nieproszeni goście. „Przychodzę już na te przyjęcia od kilku lat” – zabrzmiało w jej głowie echem. Więc to nie była jego pierwsza taka impreza, ani pierwszy raz z towarzystwem. Powoli odetchnęła, starając się zachować spokój, choć nieprzyjemna nuta zazdrości zaczęła w niej kiełkować.
Kim była ta osoba, która poprzednio szła u jego boku? Czy Mona miała nawet odwagę spytać?
Otóż nie. Nie miała. Ale myśl, że mogła być tylko kolejną osobą na liście, tylko koleżanką, sprawiła, że poczuła nieoczekiwany ucisk w żołądku.
– Od kilku lat mówisz? – rzuciła z ciepłych uśmiechem, mimo tego, że jej myśli ciągle wracały do tego, co wcześniej powiedział. — Masz dla mnie jakieś mądre rady? Jak przeżyć to przyjęcie, skoro ty już jesteś weteranem tych spotkań? Cóż, mam nadzieję, że nie zapyta mnie o smoki... bo wtedy nikt już nie będzie mógł się stąd wydostać przez najbliższe dwie godziny – dodała.
Bogowie, czy ja zawsze muszę tyle gadać?, pomyślała, nerwowo poprawiając fałdę sukni.
Przez chwilę przygryzła wargę, spoglądając na tłum wokół nich. Ta myśl, że profesor Slughorn mógłby wyciągnąć z niej cokolwiek, sprawiała, że miała ochotę walnąć głową w ścianę.
Kiedy Icarus zapytał, czy chciałaby coś do picia, przyjęła kieliszek od kelnera bez słowa. Zerknęła na grupkę uczniów, która właśnie przeszła obok nich, śmiejąc się między sobą. Powoli zaczynało się robić tłoczno, a Mona czuła narastające napięcie. Zdecydowanie nie była przyzwyczajona do tego typu imprez, a liczba nieznajomych twarzy przyprawiała ją o lekki dyskomfort.
– A może rozpoznajesz tu kogoś ze swoich znajomych? – zapytała, zerkając w jego stronę.
Kim była ta osoba, która poprzednio szła u jego boku? Czy Mona miała nawet odwagę spytać?
Otóż nie. Nie miała. Ale myśl, że mogła być tylko kolejną osobą na liście, tylko koleżanką, sprawiła, że poczuła nieoczekiwany ucisk w żołądku.
– Od kilku lat mówisz? – rzuciła z ciepłych uśmiechem, mimo tego, że jej myśli ciągle wracały do tego, co wcześniej powiedział. — Masz dla mnie jakieś mądre rady? Jak przeżyć to przyjęcie, skoro ty już jesteś weteranem tych spotkań? Cóż, mam nadzieję, że nie zapyta mnie o smoki... bo wtedy nikt już nie będzie mógł się stąd wydostać przez najbliższe dwie godziny – dodała.
Bogowie, czy ja zawsze muszę tyle gadać?, pomyślała, nerwowo poprawiając fałdę sukni.
Przez chwilę przygryzła wargę, spoglądając na tłum wokół nich. Ta myśl, że profesor Slughorn mógłby wyciągnąć z niej cokolwiek, sprawiała, że miała ochotę walnąć głową w ścianę.
Kiedy Icarus zapytał, czy chciałaby coś do picia, przyjęła kieliszek od kelnera bez słowa. Zerknęła na grupkę uczniów, która właśnie przeszła obok nich, śmiejąc się między sobą. Powoli zaczynało się robić tłoczno, a Mona czuła narastające napięcie. Zdecydowanie nie była przyzwyczajona do tego typu imprez, a liczba nieznajomych twarzy przyprawiała ją o lekki dyskomfort.
– A może rozpoznajesz tu kogoś ze swoich znajomych? – zapytała, zerkając w jego stronę.