Wydawać by się mogło, że po takim maratonie, jakim było zrobienie pewnie trzydziestu kółek dookoła fontanny najpierw w jedną, a potem w drugą stronę, zmęczyłoby psa, ale nie - Benji nie wyglądał na tak zmęczonego, jak mogłoby się zdawać i Jessie unosił brwi coraz wyżej, kiedy jego pupil zmieniał kierunek, w jakim robił kolejne okrążenia. Było to dla Kelly'ego o tyle dziwne, że już od dłuższego czasu wychodził z Benjim na dłuższe spacery, podczas których zapewniał mu o wiele więcej ruchu, niż na samym początku. Rita mogła wyprowadzać go na krótsze spacery, ale z nim psiak tracił o wiele więcej energii i zazwyczaj po powrocie do domu od razu szedł do swojego legowiska i momentalnie zasypiał. Jak szybko jego organizm odnawiał spożytkowaną energię?
Benji zatrzymał się tak gwałtownie, aż niemal się zatrzymał i nadstawił pyszczek. Musiał coś wyczuć. Szczeknął raz, a potem drugi, patrząc gdzieś z tyłu Jessiego.
-Hm, co się dzieje, kolego? - spytał Jasper, kucając przy psiaku, by przypiąć mu smycz do obroży.
Jeszcze tego brakowało, by się psiak wyrwał i gdzieś uciekł. Co prawda reagował na komendy i do tej pory nie było z tym żadnego problemu, nawet gdy Jessie wypuszczał go na otwartej polanie, ale człowiek nigdy nie mógł być całkiem przekonany, że i tym razem nic się nie stanie.
Jego twarzy rozjaśniła się od uśmiechu na widok znajomej.
-Hej, Iskierko - przywitał się, obejmując ją delikatnie. -U mnie wszystko w porządku. Świetnie wyglądasz. Zrobiłaś coś z włosami?
W czasie, gdy oni wymieniali uprzejmości, psy również wymieniły swoje psie uprzejmości. Nie było to ich pierwsze spotkanie, co pozwoliło ich właścicielom niepokoju, czy coś im nie odbije i nie zaczną się na siebie rzucać, bo coś im w drugim psie nie podpasuje.
-I dobry wieczór tobie, Cerber - Jessie również przywitał się z psem Electry, kucając i głaszcząc go po karku, gdy czarny pudel do niego podszedł i obwąchał jego rękę.