Wszystkie negatywne emocje skumulowały się w jednym czasie i miejscu. Richard był przekonany, że chłopaków wychował jak należy. Lecz pewnych zmian w nich zachodzących być może nie dostrzegał. Nie chciał dostrzec? Doprowadziło do tego, że teraz jego młodszy syn nieświadomie przekroczył wyznaczone granice. Co więcej, stał podatny na wpływy innych, którzy wykorzystywali jego słabości. Naiwność i uległość. Mając czas na przeanalizowanie zachowania syna, zrozumiał, że nie może go jednak zostawić samego. Chłopak powinien być pod jego wsparciem lub Leonarda, póki nie nauczy się chronić swój umysł. Samodzielnie chronić siebie.
Na pewno będzie musiał zadbać o to, aby Charles, nauczył się Oklumencji. Tylko, czy Robert z obecnym podejściem do jego syna, zechce go uczyć?
Leonard zakomunikował powrót swój i Charlesa. Richard spojrzał w ich kierunku, badawczo sprawdzając jaki mieli nastrój. Czy ta dzisiejsza zapiekanka zrobiona przez Belenosa jako wdzięczność i chęć naprawienia relacji ojca z synami, coś pomoże?
- Tak. Jest u siebie. Możesz zajrzeć do niej i przekazać, że obiad czeka.Odpowiedział starszemu synowi, na nim na moment uwieszając swoje ojcowskie spojrzenie w miarę opanowane, ale gdzieś ta irytacja wobec zachowania Roberta wewnątrz niego pozostawała.
Spojrzenie swych brązowych oczu przeniósł na milczącego Charlesa.
- Jak poszukiwania pracy?
Zapytał spokojnie Charlesa. Pozwolił młodszemu, aby sam przekonał się że w dniu bardziej wolnym od pracy, nie znajdzie nic, co by go mogło zainteresować. Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, Richard miał dla niego rozwiązanie problemu. Choćby tymczasowe.
Deadline odpisów: 04.09 (środa), północ / dowolna kolejka, 1 post na turę