Tristan skupiony był na sprzątaniu bałaganu, jaki pojawił się przez awanturującą się klientkę. Gdyby miał ją opisywać, nieszczęśliwie jej opis byłby trochę podobny do Olivii. Z pewnymi, znacznymi może także cechami. Skoro prowadziła sklep, najpewniej nazwa była podobna do ich stoiska.
Na wspomniane słowa odnośnie zgłoszenia sprawy do odpowiedniego organu, Tristan przerwał swoją czynność i spojrzał na dziewczyny rozmawiające ze sobą. Jeżeli którakolwiek by zwróciła na niego uwagę, w odpowiedzi Tristan pokręcił głową. Nie planował tego zgłaszać. Nie wygrałby, gdyby to poszło za daleko. Prędzej wolałby odnaleźć tę dziewczynę i na spokojnie z nią porozmawiać. Zobaczyć jej sklep, aby samodzielnie sprawdzić, jak bardzo źle jego stoisko naruszyło jej działalność.
Wrócił ostatecznie do sprzątania i pakowania kartonów. Zamykania w nich rzeczy. Nie planował tego na nowo rozkładać. Dał tym samym do wiadomości, że zamyka powoli stoisko. To jedno zamieszanie było dla niego za wiele.
"Jesteś upośledzony?" – te słowa odbijały mu się w głowie jak mantra. Bo nie mówił. Nie mógł wypowiedzieć słowa aby kiedykolwiek wydać z siebie głos. Ta klątwa wciąż przypominała mu o tych śmierciożercach, którzy mogą w każdej chwili go odnaleźć. Dokończyć, co zaczęli. Być może i z tego powodu, nie chciał się za bardzo wychylać. Zgłaszać zamieszania i poniesionych strat.Przez moment rozmowy dziewczyn o wokalistce czy jak znajoma Olivii spędza czas na tym kiermaszu, Tristan stał się trochę nieobecny. Skupiony na pakowaniu, zbieraniu ostatnich swoich produktów i całych eliksirów Olivii. Półki jakie zostały, spakował również.