02.09.2024, 17:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.09.2024, 17:18 przez Thomas Figg.)
Popatrzył na Brennę, w tak młodym (byłą przecież dopiero w czwartej klasie, nie miała jeszcze nawet SUMów, a już wiedziała, co chce robić w życiu - nie wiedział czy bardziej podziwia jej zdecydowanie czy trochę zazdrości takiej pewności siebie.
- Czyli pragniesz podtrzymać rodzinną tradycją... Myślę, że jako detektyw spiszesz się wcale nie gorzej niż prawnik, a na pewno będziesz mogła się upewnić, że nie jest próba aresztowania niewinnej osoby - tak, to zdecydowanie nie był zły kierunek kariery dla młodej Longbottomówny - na pewno pozwoli jej to spożytkować te całą energię, którą ją roznosi. To czego sobie nie wyobrażał to Brenna, która skończyła w jakiejś pracy za biurkiem.
Uśmiechnął się i pokiwał głową i nie mógł sobie przecież darować takiej okazji.
- Pewnie... Pod "najpierw" masz na myśli, ze będziesz chciała się pożegnać czy może jako "zamiast"? - puścił jej oko, nie żeby był nieczuły i o coś takiego posądzał dziewczynę, ale też dawał jej znać, że wszystko jest ok. Nie z każdym poruszał ten temat, a już na pewno przy bardzo małej liczbie osób (w sumie to policzyłby na palcach jednej ręki) jakkolwiek żartował z tego tematu. Jednak niemal od zawsze była w pobliżu, wiedział, że może z nią porozmawiać, spędzić czas, bo była mu bliską przyjaciółką z dzieciństwa.
Podczas rzucania zaklęcia wraz z Brenną czuł jak adrenalina krąży mu po ciele, czuł ekscytację tym, że praktycznie bez przeszkód udaje im się zrealizować plan. Dlatego, kiedy już byli w bezpiecznej odległości pozwolił sobie na cichy chichot - chciał być na miejscu, kiedy ludzie odkryją co się stało z drzwiami, a raczej z nimi kiedy przez nie przejdą.
- Nie wiedziałem, że chcesz spędzić sobotę z różowymi włosami i kolorową skórą - zażartował patrząc na swoją wspólniczkę w dowcipie i pokiwał głową. - To całkiem sprytne, gdyby nie fakt, że chcesz pracować w przyszłości nad pilnowaniem przestrzegania prawa top bałbym się, że możesz źle skończyć - rzucił żartobliwie, ale pokiwał głową na zgodę. - Cóż, odgonimy od siebie podejrzenia, bo przecież nie pakowalibyśmy się we własny dowcip, żeby nim oberwać - powoli ruszył w stronę biblioteki, ale naokoło. Zanim faktycznie ludzie odkryją, że czar czai się we framudze i go zdejmą to będą musieli jakoś opuszczać i wchodzić do biblioteki.
Tak naprawdę to miał zupełnie inny problem, który bardziej go zajmował. Był w coraz większej rozterce, nie rozumiał tego co się w nim dzieje i dlaczego nagle jest tak bardzo zadowolony ze spędzania czasu z nią - w tej chwili cieszył się z faktu, że potrafi ukrywać swoje emocje. Gdyby dało się z niego czytać jak z otwartej książki to byłby w tarapatach. Nie mógł przecież teraz wypalić, że się w niej zakochał. Znaczy pewnie by mógł, bo przecież nie mogło to być trudniejsze od podjęcia decyzji o skoczeniu z wieży? Otóż dla Thomasa było to o wiele trudniejsze - skok miał go uwolnić, a tutaj? Wszystko by tylko skomplikował. Dlatego nie mógł się zmusić co do tego, żeby powiedzieć o tym co odkrył. Teraz jeszcze nie wiedział, ale za kilka dni jednak jej powie, kiedy już zda sobie sprawę, że to co czuł to faktycznie jest miłość, ale kocha ją jak siostrę. Jednak do tego czasu będzie mu zarówno niezręcznie w jej obecności ale jednocześnie będzie chciał spędzać z Brenną sporo czasu.
- Czyli pragniesz podtrzymać rodzinną tradycją... Myślę, że jako detektyw spiszesz się wcale nie gorzej niż prawnik, a na pewno będziesz mogła się upewnić, że nie jest próba aresztowania niewinnej osoby - tak, to zdecydowanie nie był zły kierunek kariery dla młodej Longbottomówny - na pewno pozwoli jej to spożytkować te całą energię, którą ją roznosi. To czego sobie nie wyobrażał to Brenna, która skończyła w jakiejś pracy za biurkiem.
Uśmiechnął się i pokiwał głową i nie mógł sobie przecież darować takiej okazji.
- Pewnie... Pod "najpierw" masz na myśli, ze będziesz chciała się pożegnać czy może jako "zamiast"? - puścił jej oko, nie żeby był nieczuły i o coś takiego posądzał dziewczynę, ale też dawał jej znać, że wszystko jest ok. Nie z każdym poruszał ten temat, a już na pewno przy bardzo małej liczbie osób (w sumie to policzyłby na palcach jednej ręki) jakkolwiek żartował z tego tematu. Jednak niemal od zawsze była w pobliżu, wiedział, że może z nią porozmawiać, spędzić czas, bo była mu bliską przyjaciółką z dzieciństwa.
Podczas rzucania zaklęcia wraz z Brenną czuł jak adrenalina krąży mu po ciele, czuł ekscytację tym, że praktycznie bez przeszkód udaje im się zrealizować plan. Dlatego, kiedy już byli w bezpiecznej odległości pozwolił sobie na cichy chichot - chciał być na miejscu, kiedy ludzie odkryją co się stało z drzwiami, a raczej z nimi kiedy przez nie przejdą.
- Nie wiedziałem, że chcesz spędzić sobotę z różowymi włosami i kolorową skórą - zażartował patrząc na swoją wspólniczkę w dowcipie i pokiwał głową. - To całkiem sprytne, gdyby nie fakt, że chcesz pracować w przyszłości nad pilnowaniem przestrzegania prawa top bałbym się, że możesz źle skończyć - rzucił żartobliwie, ale pokiwał głową na zgodę. - Cóż, odgonimy od siebie podejrzenia, bo przecież nie pakowalibyśmy się we własny dowcip, żeby nim oberwać - powoli ruszył w stronę biblioteki, ale naokoło. Zanim faktycznie ludzie odkryją, że czar czai się we framudze i go zdejmą to będą musieli jakoś opuszczać i wchodzić do biblioteki.
Tak naprawdę to miał zupełnie inny problem, który bardziej go zajmował. Był w coraz większej rozterce, nie rozumiał tego co się w nim dzieje i dlaczego nagle jest tak bardzo zadowolony ze spędzania czasu z nią - w tej chwili cieszył się z faktu, że potrafi ukrywać swoje emocje. Gdyby dało się z niego czytać jak z otwartej książki to byłby w tarapatach. Nie mógł przecież teraz wypalić, że się w niej zakochał. Znaczy pewnie by mógł, bo przecież nie mogło to być trudniejsze od podjęcia decyzji o skoczeniu z wieży? Otóż dla Thomasa było to o wiele trudniejsze - skok miał go uwolnić, a tutaj? Wszystko by tylko skomplikował. Dlatego nie mógł się zmusić co do tego, żeby powiedzieć o tym co odkrył. Teraz jeszcze nie wiedział, ale za kilka dni jednak jej powie, kiedy już zda sobie sprawę, że to co czuł to faktycznie jest miłość, ale kocha ją jak siostrę. Jednak do tego czasu będzie mu zarówno niezręcznie w jej obecności ale jednocześnie będzie chciał spędzać z Brenną sporo czasu.
Koniec sesji