Tamtego dnia, na korytarzu w Hogwarcie, gdy Jessie był na trzecim, a Electra na drugim roku, ta ksywka po prostu wpadła Jasperowi do głowy w momencie, gdy dziewczyna wyjawiła mu swoje imię. Nie wiedział wtedy, że jej starsi bracia nazywali ją w ten sposób, a gdy Electra mu o tym powiedziała, pomyślał jedynie "Ciekawe dlaczego?". Ksywka jednak została i Jasper miał zamiaru jej używać, dopóki Electra sama mu nie powie, że chciałaby, by przestał.
-Pasują ci umyte włosy - powiedział z nutką niewinnej złośliwości.
Musiał jednak przyznać, że Electra w tym "naturalnym" wydaniu wyglądała o wiele lepiej, niż kiedy czasami widywał ją "pół przygotowaną" do pracy, albo gdy migała mu gdzieś na schodach w całkiem ładnie ułożonych włosach, z którymi zapewne niekrótko walczyła, by z nią współpracowały. Wtedy Electra również ślicznie wyglądała, ale teraz, gdy stała przed nim bez żadnych skomplikowanych stylizacji, wyglądała... jak ona.
I chyba to było w niej najpiękniejsze.
Jessie nie poświęcił Cerberowi tak dużo czasu, jak może by chciał, ponieważ jego własny pies chyba poczuł się zazdrosny i zaraz wpakował mu łeb po ramię, oparł przednie łapy o jego udo i podniósł pyszczek, by polizać go po policzku.
-No już - zaśmiał się Jasper, odsuwając psi pysk od swojej twarzy i tarmosząc go po uszach. -Nie musisz być zazdrosny. To twoje legowisko jest u mnie w pokoju.
I podniósł się z kucem, a Electra, jeżeli tylko chciała, mogła przywitać się z Benjim, który chyba tylko na to czekał.
Na pytanie o atak szczęki Jaspera zacisnęły się na chwilę, ale szybko na jego usta powrócił uśmiech. Nie był już jednak tak radosny, jak jeszcze chwilę temu.
-Powinienem w ogóle pytać, skąd wiesz? - spytał. -Wszystko ze mną w porządku. Nie musisz się martwić, że teraz będę latał po Londynie w czarnej pelerynie, syczał na słońce i polował na dziewice, by wypić z nich krew - zaśmiał się. -Ale niech to będzie dla ciebie ostrzeżenie, żeby nie wchodzić po zmroku w ciemne uliczki. Spieszysz się gdzieś, czy mogę liczyć na twoje towarzystwo podczas spaceru? - skoro oboje wyszli z psami, to dlaczego by nie iść razem?