02.09.2024, 22:19 ✶
Za komentarz o umytych włosach Jessie dostał kuksańca. Łatwo było mu mówić, ale przecież kręconych włosów nie należało myć zbyt często! W niektóre dni Electrze się po prostu nie chciało, dlatego jeśli wychodziła wtedy na zewnątrz zakładała na głowę jakąś chustę albo turban.
Obserwując jak chłopak bawi się ze swoim pupilem, na twarzy dziewczyny mimowolnie pojawił się uśmiech. Nie spodziewałaby się wcześniej, że Kelly przygarnie jakiegoś zwierzaka, ale szybko odnalazł się w roli opiekuna Benjiego.
Mina jej jednak zrzedła, kiedy przeszli do mniej przyjemnego tematu.
– Zapomniałeś, że mój brat pracuje w Mungu? – znowu westchnęła. – Cieszę się, że jesteś cały i przede wszystkim żywy. – mimo tylu lat znajomości, Jasper wciąż bywał wobec niej zdystansowany. Electra zdawała sobie sprawę, że wynikało to raczej z charakteru chłopaka niż z braku zaufania do niej, ale wciąż było jej trochę przykro w takich sytuacjach. Nie dlatego, że za wszelką ceną musiała wiedzieć co się u niego dzieje, ale dlatego, że chciała mu pomóc i nie wiedziała jak to zrobić. Ona sama opowiadała Jessiemu o wszystkich swoich problemach, od głupich akcji w klubach po złamania serca. To znaczy, o prawie wszystkich, bo Kelly dalej nie wiedział o skomplikowanych uczuciach Electry do jej byłej. Tak czy siak, dziewczyna miała nadzieję, że kiedyś chłopak otworzy się przed nią, tak jak ona otwarła się przed nim. Najwyraźniej nie miało to jednak nastąpić dzisiaj, a Electra wolała już nie naciskać, żeby nie rozzłościć Jaspera. – Zapamiętam, trzymać się z dala od ciemnych uliczek. Chociaż jeśli wampiry piją tylko krew dziewic, ja nie muszę się obawiać. – mrugnęła do niego szelmowsko. Chciałaby wiedzieć, co dokładnie robił Jessie w ciemnej uliczce po zmroku, ale chłopak ewidentnie nie zamierzał mówić ani słowa więcej na temat ataku wampira.
– Nie, nie śpieszę się. Możemy pospacerować razem. – schyliła się, by w końcu pogłaskać na powitanie Benjiego. Cerber też na pewno doceni towarzystwo kolegi. – Byłeś na kiermaszu? Ja przyszłam dość późno, ale może i lepiej bo ominęła mnie ta dziwna szarpanina.
Obserwując jak chłopak bawi się ze swoim pupilem, na twarzy dziewczyny mimowolnie pojawił się uśmiech. Nie spodziewałaby się wcześniej, że Kelly przygarnie jakiegoś zwierzaka, ale szybko odnalazł się w roli opiekuna Benjiego.
Mina jej jednak zrzedła, kiedy przeszli do mniej przyjemnego tematu.
– Zapomniałeś, że mój brat pracuje w Mungu? – znowu westchnęła. – Cieszę się, że jesteś cały i przede wszystkim żywy. – mimo tylu lat znajomości, Jasper wciąż bywał wobec niej zdystansowany. Electra zdawała sobie sprawę, że wynikało to raczej z charakteru chłopaka niż z braku zaufania do niej, ale wciąż było jej trochę przykro w takich sytuacjach. Nie dlatego, że za wszelką ceną musiała wiedzieć co się u niego dzieje, ale dlatego, że chciała mu pomóc i nie wiedziała jak to zrobić. Ona sama opowiadała Jessiemu o wszystkich swoich problemach, od głupich akcji w klubach po złamania serca. To znaczy, o prawie wszystkich, bo Kelly dalej nie wiedział o skomplikowanych uczuciach Electry do jej byłej. Tak czy siak, dziewczyna miała nadzieję, że kiedyś chłopak otworzy się przed nią, tak jak ona otwarła się przed nim. Najwyraźniej nie miało to jednak nastąpić dzisiaj, a Electra wolała już nie naciskać, żeby nie rozzłościć Jaspera. – Zapamiętam, trzymać się z dala od ciemnych uliczek. Chociaż jeśli wampiry piją tylko krew dziewic, ja nie muszę się obawiać. – mrugnęła do niego szelmowsko. Chciałaby wiedzieć, co dokładnie robił Jessie w ciemnej uliczce po zmroku, ale chłopak ewidentnie nie zamierzał mówić ani słowa więcej na temat ataku wampira.
– Nie, nie śpieszę się. Możemy pospacerować razem. – schyliła się, by w końcu pogłaskać na powitanie Benjiego. Cerber też na pewno doceni towarzystwo kolegi. – Byłeś na kiermaszu? Ja przyszłam dość późno, ale może i lepiej bo ominęła mnie ta dziwna szarpanina.