03.09.2024, 01:09 ✶
Słysząc komentarz na temat ich stylu ubierania się rzucił bratu złośliwie spojrzenie.
– Mów za siebie – odparł sięgając tym komentarzem, nawet jeśli i w nieco zamaskowany sposób, po jedną z najstarszych broni, którą brat mógł skierować przeciwko bratu, a mianowicie magiczne zdanie, ktore brzmiało No chyba ty.
Basilius nie uważał, aby ubierał się ponuro. Ubierał się po prostu... Klasycznie i chociaż może nie był w stanie w pełni zrozumieć powabu kolorowych rajstop, tak cieszył się, że jego siostra miała możliwość, aby wyrażać się przez modę. Nie. Zaraz. Nie tylko siostra. Przecież widział, że jakiś czas po śmierci ojca, Icarus również zaczął eksperymentować w swojej garderobie i musiał przyznać, że miło się patrzyło, jak wpływ Dedalusa Prewetta przestaje więzić jego młodszego brata, przynajmniej w tym jednym aspekcie.
Nie spodziewał się ataku, który przeprowadziła na nich Electra. W jednej chwili po prostu szli ulicą, a w drugiej czarownica postanowiła ich, a przynajmniej jego, psychicznie zamordować.
Basilius spojrzał na siostrę, potem na znajdujące się za witryną koszule, a potem ponownie na siostrę i tę jej błagalną minę.
O nie, nie, nie. Te koszule miały zdecydowanie za duże wcięcia, aby mógł je nosić. Nie ma mowy. Ale przecież Ellie prosiła. Bardzo przebiegle, bo nie wątpił, że w tym momencie uaktywnił się jej prewettowski spryt, ale niestety to i tak na niego działało. Ale... Ale te koszule... Musiał się jakoś z tego wywinąć tak, aby uratować swoją klatkę piersiową od nadmiernej ekspozycji, ale jednocześnie nie zrobić przykrości siostrze.
Oparł się o ramię Icarusa i posłał jej słaby uśmiech. Nie był dumny z tego, co właśnie próbował zrobić, ale czasami trzeba było poświęcić swój kodeks moralny.
– Wiecie co? Przepraszam, ale chyba jednak muszę się na chwilę położyć. Może kontynuujcie te zakupy sami, a ja wrócę do domu i odpocznę, a potem jak wrócicie zjemy tort? – mówił z doskonała świadomością tego, że rodzeństwo widziało go w tych gorszych momentach i mogło stwierdzić, że żaden gorszy moment zdecydowanie się nawet nie zbliżał. Warto było jednak spróbować.
– Mów za siebie – odparł sięgając tym komentarzem, nawet jeśli i w nieco zamaskowany sposób, po jedną z najstarszych broni, którą brat mógł skierować przeciwko bratu, a mianowicie magiczne zdanie, ktore brzmiało No chyba ty.
Basilius nie uważał, aby ubierał się ponuro. Ubierał się po prostu... Klasycznie i chociaż może nie był w stanie w pełni zrozumieć powabu kolorowych rajstop, tak cieszył się, że jego siostra miała możliwość, aby wyrażać się przez modę. Nie. Zaraz. Nie tylko siostra. Przecież widział, że jakiś czas po śmierci ojca, Icarus również zaczął eksperymentować w swojej garderobie i musiał przyznać, że miło się patrzyło, jak wpływ Dedalusa Prewetta przestaje więzić jego młodszego brata, przynajmniej w tym jednym aspekcie.
Nie spodziewał się ataku, który przeprowadziła na nich Electra. W jednej chwili po prostu szli ulicą, a w drugiej czarownica postanowiła ich, a przynajmniej jego, psychicznie zamordować.
Basilius spojrzał na siostrę, potem na znajdujące się za witryną koszule, a potem ponownie na siostrę i tę jej błagalną minę.
O nie, nie, nie. Te koszule miały zdecydowanie za duże wcięcia, aby mógł je nosić. Nie ma mowy. Ale przecież Ellie prosiła. Bardzo przebiegle, bo nie wątpił, że w tym momencie uaktywnił się jej prewettowski spryt, ale niestety to i tak na niego działało. Ale... Ale te koszule... Musiał się jakoś z tego wywinąć tak, aby uratować swoją klatkę piersiową od nadmiernej ekspozycji, ale jednocześnie nie zrobić przykrości siostrze.
Oparł się o ramię Icarusa i posłał jej słaby uśmiech. Nie był dumny z tego, co właśnie próbował zrobić, ale czasami trzeba było poświęcić swój kodeks moralny.
– Wiecie co? Przepraszam, ale chyba jednak muszę się na chwilę położyć. Może kontynuujcie te zakupy sami, a ja wrócę do domu i odpocznę, a potem jak wrócicie zjemy tort? – mówił z doskonała świadomością tego, że rodzeństwo widziało go w tych gorszych momentach i mogło stwierdzić, że żaden gorszy moment zdecydowanie się nawet nie zbliżał. Warto było jednak spróbować.