03.09.2024, 17:24 ✶
- Jeżeli tak chcesz, to może przestań przynosić wstyd i sobie, i mi? - zapytała chyba ostrzej niż początkowo zamierzała, bo jeden z mężczyzn obrócił w ich stronę głowę i spojrzał z dezaprobatą na parę. Roselyn jednak miała głęboko w swoim ślicznym, zadartym nosku to, co tam sobie sądził jakiś równie podpity przygłup z widocznym, rysującym się pod szatą brzuszkiem. Obrzydliwe. - Nie tylko ojciec.
Mruknęła, bo czy Antkowi mówiła kiedykolwiek, że ma jeszcze brata? Brata, z którym chyba czego go przeprawa, a na pewno się spotkają, jeżeli Borgin nie przestanie odpierdalać. Jeszcze ktoś mu przyłoży w ten pusty łeb i wyląduje w Mungu, a Roise już doskonale wiedział, co się odjebało między nią a nim.
- Do tej pory sobie radziłam, ale nie przeciągaj struny, Anthony, bo może faktycznie się to źle dla ciebie skończyć - zwłaszcza jeżeli teraz postanowiłaby zrobić mu awanturę. Przecież to byłoby idealne zakończenie tego związku - szybkie i gwałtowne, bo wylazłby na wierzch jego rzekomy alkoholizm. Ale z drugiej strony... Ten układ, w którym oboje się znaleźli, był jej naprawdę na rękę. I nie chciała tego tak zaprzepaszczać, zwłaszcza że w jej opinii absolutnie niczego do swojego narzeczonego nie czuła, więc nic co ten robił, nie mogło jej zranić.
Nieco zaskoczona wstała, nie bardzo więcej, co ma mu odpowiedzieć na ten śmiały ruch. Co to w ogóle miało znaczyć, że Może z odpowiednim pierścionkiem, wszystko stanie się bardziej realne?
- A chciałbyś, by to wszystko było bardziej realne? - zapytała cicho, pomna tego, że samo jej pojawienie się w środku klubu wywołało zamieszanie. Nie chciała niepotrzebnie podnosić głosu, więc tylko zacisnęła szczupłe palce na przedramieniu Anthony'ego. Dość mocno i - miała nadzieję - że boleśnie, tak by ból pomógł mu jakkolwiek odzyskać część jasności myślenia. Podejrzewała, że tak może być, chociaż sama nigdy się nie upijała: ból oraz świeże powietrze, chociaż trwało w Anglii lato i dla niej osobiście było zbyt duszno.
Pozwoliła się wyprowadzić (czy też może ona wyprowadziła jego?) i odetchnęła z ulgą, gdy tylko drzwi męskiego klubu zamknęły się za ich dwójką. Może i Antkowi to nie pomoże, ale jej na pewno. Powoli zaczynała myśleć.
- Jesteś pijany, jak to będzie wyglądać? - zapytała, odwracając ku niemu głowę.
Mruknęła, bo czy Antkowi mówiła kiedykolwiek, że ma jeszcze brata? Brata, z którym chyba czego go przeprawa, a na pewno się spotkają, jeżeli Borgin nie przestanie odpierdalać. Jeszcze ktoś mu przyłoży w ten pusty łeb i wyląduje w Mungu, a Roise już doskonale wiedział, co się odjebało między nią a nim.
- Do tej pory sobie radziłam, ale nie przeciągaj struny, Anthony, bo może faktycznie się to źle dla ciebie skończyć - zwłaszcza jeżeli teraz postanowiłaby zrobić mu awanturę. Przecież to byłoby idealne zakończenie tego związku - szybkie i gwałtowne, bo wylazłby na wierzch jego rzekomy alkoholizm. Ale z drugiej strony... Ten układ, w którym oboje się znaleźli, był jej naprawdę na rękę. I nie chciała tego tak zaprzepaszczać, zwłaszcza że w jej opinii absolutnie niczego do swojego narzeczonego nie czuła, więc nic co ten robił, nie mogło jej zranić.
Nieco zaskoczona wstała, nie bardzo więcej, co ma mu odpowiedzieć na ten śmiały ruch. Co to w ogóle miało znaczyć, że Może z odpowiednim pierścionkiem, wszystko stanie się bardziej realne?
- A chciałbyś, by to wszystko było bardziej realne? - zapytała cicho, pomna tego, że samo jej pojawienie się w środku klubu wywołało zamieszanie. Nie chciała niepotrzebnie podnosić głosu, więc tylko zacisnęła szczupłe palce na przedramieniu Anthony'ego. Dość mocno i - miała nadzieję - że boleśnie, tak by ból pomógł mu jakkolwiek odzyskać część jasności myślenia. Podejrzewała, że tak może być, chociaż sama nigdy się nie upijała: ból oraz świeże powietrze, chociaż trwało w Anglii lato i dla niej osobiście było zbyt duszno.
Pozwoliła się wyprowadzić (czy też może ona wyprowadziła jego?) i odetchnęła z ulgą, gdy tylko drzwi męskiego klubu zamknęły się za ich dwójką. Może i Antkowi to nie pomoże, ale jej na pewno. Powoli zaczynała myśleć.
- Jesteś pijany, jak to będzie wyglądać? - zapytała, odwracając ku niemu głowę.