Kuksańca za swój komentarz przyjął z udawanym jękiem bólu i śmiechem. Oczywiście, nie miał zamiaru wymądrzać się w kwestii pielęgnacji kręconych włosów, bo niby skąd miał wiedzieć, w jaki sposób Electra powinna najlepiej dbać o swoją czuprynę? Fryzjerem nie był, a ani Rita, ani jego mama nie miały takich włosów. Wciąż jednak mógł sobie trochę pożartować.
-Hm... Racja... Nawet nie zwróciłem uwagi, czy tam był. Jak widzisz, jestem żywy i czuję się dobrze. No już, nie smuć się tak. Zostanie ci tak, jak będziesz stroić miny - podniósł dłoń i trochę potargał jej włosy.
To nie było tak, że Jessie kompletnie odcinał się od niej wewnętrznie. Były rzeczy, które Electra zdążyła poznać, gdy jej o nich powiedział, albo sama zauważyła. Wiedziała o jego strachu przed otwartą wodą, ale nie znała historii jego bogina. Wiedziała o jego ślepocie na barwę Gryfonów (chyba jeszcze nigdy nie czuł się tak zażenowany, gdy się do tego przyznawał. Czerwone policzki piekły go wtedy jeszcze dwa kolejne dni), ale nigdy nie powiedział jej, dlaczego tak bardzo lubił podróżować mugolskim samochodem.
Wciąż nie powiedział jej o swoim ojcu. Oczywiście, osoba Neda Kelly'ego nie była owiana tajemnicą, którą strzec powinny wszystkie pokolenia jego potomków, ale nie był to temat, na który Jessie chętnie rozmawiał. Jeszcze nie.
Czasami czuł się podle gdy Electra odkrywała przed nim kolejne swoje sekrety, z których czasami śmiali się do rozpuku, a przez niektóre Jessie pozwalał dziewczynie wypłakać się w swoje ramię. Czasami czuł się źle, że on sam nie dzielił się z nią swoim życiem tak, jak ona dzieliła się z nim swoim.
Gwizdnął przeciągle w odpowiedzi na to śmiałe wyznanie dziewczyny.
-Panno Prewett, no proszę - Electra nie raz opowiadała mu o swoich romansach, więc w sumie mógł się domyślać, ale byłoby to trochę dziwne, gdyby tak po prostu zastanawiał się akurat nad tą stroną jej życia. -Czy twoi bracia wiedzą, że nie jesteś już tą grzeczną dziewczynką, za którą cię uważali?
A może nadal uważają i Electra dobrze się kryje?
-Masz na myśli kiermasz z okazji Lammas? - spytał, gdy spokojnym krokiem spacerowali ulicą. -Wpadłem dosłownie na chwilę. O jakiej szarpaninie mówisz?