Decyzje, które podjęli mogły być inne, gdyby wtedy ze sobą porozmawiali. Nie zrobili jednak tego. Los chciał, aby ich życie potoczyło się właśnie w ten sposób, ale najwyraźniej też chciał, aby ponownie na siebie trafili. Siła wyższa przecież spowodowała, że znowu się spotkali, że ten żar, który kiedyś płonął rozpalił się ponownie. Nic nie działo się bez przyczyny. Może właśnie tak miało być.
Nie zamierzała się wybielać. Widziała zło, które wyrządziła, skrzywdziła Samuela. Utrzymywała przed nim tajemnicę, która była naprawdę bolesna. Wierzyła, że robi dobrze, że dzięki temu wszyscy będą szczęśliwi, bo przecież tylko i wyłącznie o to jej chodziło. Taki był cel. Nie miała wtedy pojęcia o tym dlaczego postanowił ją zostawić. Pogodziła się z tym, przyswoiła myśl, że będzie samotną matką. Nie zdradziła nigdy nikomu kto jest ojcem Mabel przez to, że nie chciała, żeby brał odpowiedzialność za to, co wydarzyło się w przeszłości. Chciała mu dać przestrzeń, bo wydawało jej się, że właśnie tego potrzebował. Teraz wiedziała, że chodziło o coś zupełnie innego. Czasu jednak nie można było cofnąć, można za to w pełni wykorzystać ten, który mieli przed sobą. Czymże bowiem było te osiem lat w stosunku do całego życia? Byli młodzi, mogli jeszcze naprawdę dużo przeżyć i nie żałować tej rozłąki.
Nie odsunął się od niej, nie odrzucił jej dotyku. To był dobry znak. Widziała, że nadal jest roztrzęsiony, nie ma się temu co dziwić, jednak wysłuchał jej, dał jej opowiedzieć, jak to wszystko wyglądało z jej strony. Nie przestawała go gładzić po twarzy, chciała mu przynieść ukojene, chociaż wiedziała, że nie przyjdzie zbyt prędko.
Nic nie mówił, co trochę ją przerażało, ale zakładała, że nie jest wcale tak źle, bo nadal trwał przy niej po tym całym monologu, który wygłosiła.
- Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. - Czy w ogóle powinna tego oczekiwać? Pewnie nie, ale nadal tliło się w niej światło, nadal wierzyła, że jakoś im się ułoży. Nie przerażały ją łzy, jeśli to było to, czego potrzebował mógł płakać do ostatniej łzy, a ona nadal będzie przy nim.