• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato

[28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#9
03.09.2024, 23:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.09.2024, 23:36 przez Anthony Shafiq.)  
Anthony uważał siebie za dość wprawnego kłamcę, przy czym jednocześnie jego zmysł obserwacji, połączony z cudnie pielęgnowaną latami w polityce paranoją sprawiał, że uważał siebie również za dość wprawnego mentalistę, który jest w stanie kłamstwo u innych całkiem sprawnie rozpoznać. Momentalna zmiana w zachowaniu Erika, jego otwarta twarz i skrucha malująca się czerwienią, mogły być grą, ułudą mającą jeszcze bardziej - o ile było to możliwe - uzależnić go od młodszego czarodzieja. Stara taktyka manipulacyjna  kija i marchewki, bólu i obietnicy ulgi... Był jednak bezbronny, wobec zmartwionych złocistych ślepi, wobec gestów i słów, które nagle otuliły go z taką samą miękkością, z jaką przed chwilą jego gość dźgał go i kąsał. Już gdy przysunęli się jeszcze bliżej do siebie, gdy złapał mocniej jego dłoń, oddech Anthony'ego pogłębił się i uspokoił, a oczy w rozbieganym oddaniu podążały z troską po twarzy rozmówcy. Patrzył jednak nie po to by wyłuszczyć fałsz, ale by móc zachwycić się kolejny raz tym, co kochał w nim najbardziej, a co zbyt często Longbottom ukrywał przed nim cynizmem i ostrym... dowcipem.

Dlatego tym bardziej zapadł się w pocałunku, jakby ich wargi zetknęły się pierwszy raz dzisiaj, nawet jeśli nie była to prawda. Zapadł się w słodyczy, by zapomnieć o gorzkim posmaku, który jeszcze przed chwilą skręcał mu trzewia wzrastającą obawą. Przyjął wszystko to co Erik chciał mu ofiarować, otoczywszy się zapewnieniem, jak później jego ramieniem, składając głowę na szerokim barku opartym o granatowy szezlong, pozostając na marmurze. Nie wypuszczał też jego dłoni ze swojej dłoni. Wręcz przeciwnie, druga dołączyła, by zataczać na skórze delikatne kręgi, by niespiesznie rozmasować stężałe poduszeczki mięśni śródręcza.

– Mógłbym powiedzieć Ci, że chodzi o wyjazd, w końcu nie chcą dać zgody na tak długą Twoją i Brenny nieobecność. Mógłbym się tym zasłonić, ale... – odetchnął głęboko, przymykając powieki, choć jego palce wciąż pieściły szeroką dłoń Erika. – Dwa miesiące temu, kiedy spotkaliśmy się na lekcje szermierki... Pokonałeś mnie wtedy. To co wtedy mówiłeś, zrozumiałem w ten sposób, że nie tylko nie jesteś zainteresowany odnowieniem kontaktu, ale też nie chcesz mieć absolutnie ze mną nic wspólnego – mówił cicho, czując narastający wewnętrzny opór, by się przyznawać do tak wielkiej słabości, do upokorzenia, które doświadczył, a które najprawdopodobniej było tylko nieporozumieniem, nadmiernym roztrząśnięciem intencji krewkiego nauczyciela. W końcu mógł zwyczajnie w okolicy pełni mieć zły dzień, prawda? A jednak gospodarz brnął dalej w imię transparentności na którą się umówili, której zabrakło u początków ich wspólnej historii. Brnął w słabo migoczącej nadziei, że to co było między nimi, nie pryśnie jak sen, jeśli w końcu zacznie mówić prawdę. – Każde Twoje słowo zostało ze mną na bardzo, bardzo długi miesiąc. Nigdy nie lubiłem lipcowych miesięcy, urodziny zawsze przypominają o upływie czasu, bardziej nawet niż pogrzeby. Nasze dawne spotkania pomagały mi je jakoś przetrwać, ale bez nich – umilkł przekrzywiając głowę, wtulając twarz w pierś, przyłożonym do niej uchem szukając pulsu, miarowej melodii drugiej duszy, za którą tęsknił latami. – Przepraszam Cię Eriku, obiecałem Ci, że się Tobą zaopiekuję, że przyjmę wszystko w imię Twojego komfortu, ale dziś... dziś jestem zmęczony, zmartwiony, jestem niepewny... nie mam sił dotrzymywać Ci kroku i jeśli mam okazać się w Twoich oczach tylko starym nudziarzem to... – uśmiechnął się krzywo, milknąc nim głos mu się złamał zupełnie. Zazdrość toczyła go rakiem infekując przez arterie kolejne przestrzenie duszy. Zwłaszcza po wieczorku hazardowym odkrył z jak wielkim problemem przyjdzie mu zapewne mierzyć się teraz, gdy ich układ miałby nie być tylko okazjonalnym.

I już miał coś powiedzieć dalej, gdy nagle obaj usłyszeli skrzypienie kółek w wózeczku barowym, od strony holu, które w normalnych okolicznościach absolutnie nie powinny skrzypieć, a teraz życzliwie informowały ich o nadejściu skrzata domowego. Anthony nie drgnął nawet, wczepiony w bezpieczny przyczółek, pełni świadomy, że jego skrzat akurat doskonale wie nie tylko o tym kto nocował u niego miesiąc temu, ale też jak wyglądały dni poprzedzające tę nieoczekiwaną wizytę. Na wózeczku znajdowała się pozłacana patera z wrzącym złocistym imbrykiem mniejszym, równie ciepłym stojącym obok i dwoma wysokimi kieliszkami bogato zdobionymi rżnięciem w arabeskowe wzory. Brakło cukierniczki - wiadomym było, że herbata na pustyni jest obficie słodzona w trakcie procesu parzenia - w jej miejsce natomiast piętrzyły się równo pocięte w niewielkie romby egipskie ciasto basbousa: jeszcze ciepłe i rozkosznie puszyste, pachnące pomarańczą, zdobne każdy jeden kawałek w połówkę blanszowanego migdała. Odziany w miniaturowy frak Wergiliusz zdawał się być wybitnie z siebie zadowolony, choć nie powiedział ani słowa. Skorygował wysokość stolika, tak aby był niższy i w zasięgu rąk siedzącej na ziemi pary, skłonił się i odszedł pospiesznie do wnętrza posiadłości.

– Chyba chce Cię przekupić słodyczami, a mi zaserwował amortencję. Zupełnie, jakbyśmy potrzebowali jakiś wspomagaczy... – spróbował podjąć w nieco lżejszym tonie Anthony.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (5101), Erik Longbottom (3800)




Wiadomości w tym wątku
[28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 28.08.2024, 22:58
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 29.08.2024, 17:05
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 29.08.2024, 22:58
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 30.08.2024, 23:11
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 31.08.2024, 00:50
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 31.08.2024, 16:58
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 31.08.2024, 22:09
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 03.09.2024, 19:52
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 03.09.2024, 23:27
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 05.09.2024, 01:07
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 05.09.2024, 10:30
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 08.09.2024, 23:29
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 09.09.2024, 14:56
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 10.09.2024, 17:58
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 10.09.2024, 20:25
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 12.09.2024, 19:42
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 13.09.2024, 13:50
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Erik Longbottom - 14.09.2024, 01:13
RE: [28.08 Erik & Anthony] Lato nałożyło się na lato - przez Anthony Shafiq - 16.09.2024, 10:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa