04.09.2024, 01:07 ✶
Basilius westchnął ciężko wpatrując się w ciemną taflę, która równie dobrze mogła być całkiem zgrabną metaforą ich pracy tutaj.
– Najwyraźniej jednak postanowili po prostu się zmówić – mruknął, biorąc łyka gorzkiej kawy, która miał go postawić na nogi. Pełnie były o tyle wredne, że rzeczywiście częściej mieli więcej zamieszania, ale przynajmniej wiedzieli skąd się ono bierze. Ale teraz? Teraz po prostu miał wrażenie, że ludzie głupieli bez żadnej konkretnej przyczyny. – Dzisiaj na przykład musiałem zajmować się pacjentką, która krytykowała wszystko co mówiłem, chyba tylko po to, aby zrobić na złość swojej synowej, której nawet tam nie było. – Pokręcił z niedowierzaniem głową i przejechał dłonią po bladej twarzy. Fakt, że nigdy nie wyglądał na do końca wypoczętego był o tyle korzystny, że mógł łatwiej maskować prawdziwe zmęczenie. Do czasu... Na całe szczęście dzisiaj był jedynie nieco bardziej, niż typowo zmęczony, więc mógł całkiem nieźle funkcjonować. Najwyżej weźmie eliksir na wzmocnienie. – A potem jeden pacjent oznajmił, że nie ufa zielonym lekom. Ah i podobno któryś z oddziałów wpuszczał jak leci osoby towarzyszące?Przez to kilka osób chciało naśladować ich u nas.
A może to nie było tak, że pacjenci wariowali? Może to ktoś namieszał w głowach uzdrowicielom, tak że te wszystkie zachowania wydawały im się dziwne i nienormalne, gdy tak naprawdę stała za nimi jakaś logika?
Słysząc jego kolejne słowa uśmiechnął się słabo.
– Kusi, ale nie chciałoby mi się marnować wolnego czasu na tłumaczenie się dyrekcji. No i ośle uszy są za mało subtelne. Trzeba byłoby wymyślić coś bardziej dyskretnego. – Prawdę mówiąc sam czasem dziwił się sobie, że jeszcze nie rzucił na nikogo żadnej klątwy. Bo przecież były takie, które trwały jedynie kilka dni i których nieprzyjemne działanie można było zrzucić na efekty uboczne kuracji. Oh, pańska kawa smakuje jak piach? To przez tę maść. Efekt minie za tydzień.
Niestety jednak za bardzo lubił tę pracę, by tak ryzykować, więc pozostawały mu jedynie złośliwe fantazje. To też pomagało. Do tego wolał się jednak nie przyznawać. Tak samo jak do tego, że czasem, gdy wkurzali go jacyś współpracownicy wymyślał, jak można by było wpakować ich podstępem w legalne kłopoty. Oczywiście jedynie teoretycznie, tak dla odprężenia. Warto było jednak dodać, że Greengrass nigdy nie był celem takich myśli Prewetta.
– Najwyraźniej jednak postanowili po prostu się zmówić – mruknął, biorąc łyka gorzkiej kawy, która miał go postawić na nogi. Pełnie były o tyle wredne, że rzeczywiście częściej mieli więcej zamieszania, ale przynajmniej wiedzieli skąd się ono bierze. Ale teraz? Teraz po prostu miał wrażenie, że ludzie głupieli bez żadnej konkretnej przyczyny. – Dzisiaj na przykład musiałem zajmować się pacjentką, która krytykowała wszystko co mówiłem, chyba tylko po to, aby zrobić na złość swojej synowej, której nawet tam nie było. – Pokręcił z niedowierzaniem głową i przejechał dłonią po bladej twarzy. Fakt, że nigdy nie wyglądał na do końca wypoczętego był o tyle korzystny, że mógł łatwiej maskować prawdziwe zmęczenie. Do czasu... Na całe szczęście dzisiaj był jedynie nieco bardziej, niż typowo zmęczony, więc mógł całkiem nieźle funkcjonować. Najwyżej weźmie eliksir na wzmocnienie. – A potem jeden pacjent oznajmił, że nie ufa zielonym lekom. Ah i podobno któryś z oddziałów wpuszczał jak leci osoby towarzyszące?Przez to kilka osób chciało naśladować ich u nas.
A może to nie było tak, że pacjenci wariowali? Może to ktoś namieszał w głowach uzdrowicielom, tak że te wszystkie zachowania wydawały im się dziwne i nienormalne, gdy tak naprawdę stała za nimi jakaś logika?
Słysząc jego kolejne słowa uśmiechnął się słabo.
– Kusi, ale nie chciałoby mi się marnować wolnego czasu na tłumaczenie się dyrekcji. No i ośle uszy są za mało subtelne. Trzeba byłoby wymyślić coś bardziej dyskretnego. – Prawdę mówiąc sam czasem dziwił się sobie, że jeszcze nie rzucił na nikogo żadnej klątwy. Bo przecież były takie, które trwały jedynie kilka dni i których nieprzyjemne działanie można było zrzucić na efekty uboczne kuracji. Oh, pańska kawa smakuje jak piach? To przez tę maść. Efekt minie za tydzień.
Niestety jednak za bardzo lubił tę pracę, by tak ryzykować, więc pozostawały mu jedynie złośliwe fantazje. To też pomagało. Do tego wolał się jednak nie przyznawać. Tak samo jak do tego, że czasem, gdy wkurzali go jacyś współpracownicy wymyślał, jak można by było wpakować ich podstępem w legalne kłopoty. Oczywiście jedynie teoretycznie, tak dla odprężenia. Warto było jednak dodać, że Greengrass nigdy nie był celem takich myśli Prewetta.