04.09.2024, 04:14 ✶
Bertie widział, ale nic nie mówił. Znaczy, nic nie mówił na temat tego, w jaki sposób Millie się do niego uśmiechała, a czego nie mógł nie dostrzegać. Bo nawet jeśli z lubością gadał dużo, jakby chcąc usilnie zapełnić każdy kawałek ciszy, tak równie zgrabnie był w stanie pominąć niektóre elementy, jakby ich zignorowanie miało pomóc w przepędzeniu ich raz na zawsze. Trochę wierzył w to, że jeśli pośle w jej stronę wystarczająco dużo wesołych, ciepłych uśmiechów, to ona wreszcie do tego przywyknie. Wreszcie nauczy się sama i posyłać tego typu miny, i że ludzie ze szczerością byli dla niej życzliwi.
- Tak, tak, to są wodne farbki. W sumie chyba wszystkie takie do jedzenia rzeczy i farbujące są na bazie wody bo to chyba najmniej szkodliwe wtedy może być, chociaż w sumie to się nie znam aż tak na tego typu zależnościach, bo to chyba bardziej podchodzi pod jakieś eliksiry? Maści? Inne mikstury? - zastanowił się przez chwilę, ale w końcu machnął ręką. To nie było teraz ważne. - Oj, ale nie ma za co Mills. Mój dom jest waszym domem. Twoim domem. Cokolwiek tylko chcesz, serio - zapewnił ją ciepło. - O słodka Matko, przez chwilę się już przeraziłem, że się jakiś wampir do ciebie przyssał - i faktycznie, odrobinę chyba pobladł, kiedy podciągnęła tę nogawkę. - Wiesz, są na to maści i eliksiry, które to odstraszają. Nie pomyślałem o tym wcześniej, nie wiem czemu. Zostawię ci ich trochę, żeby cię tak nie zżerało nic, bo komary to może być najmniejszy problem. A jakby cię tak kleszcz ugryzł? Nie chciałbym wiedzieć co by się stało - westchnął, troszkę chyba niepewny przez wizję, którą z resztą sam przytoczył. Przysunął sobie jednak zaraz stołek i przysiadł na nim przy stole, pozwalając jej samej bawić się w wybieranie pędzli, jak i mieszanie i wybieranie farbek. Absolutnie też mu nie przeszkadzało, ze od teraz miała się stać główną artystką. W końcu to był jej tort.
- A sens nie jest tego taki, że dzięki temu lepiej widzisz co masz w środku? - zapytał ją, odrobinę może niepewny. - Ale w każdym razie, zawsze mnie to trochę zadziwiało, bo jak to tak stawiać takie rzeczy obcej osobie? W sensie no wiesz, jak kogoś zupełnie nie znasz to jak to dobrze zinterpretować i w ogóle. Albo jak ktoś zupełnie nie wie co myśli i jak to co mu pokazujesz ma się do jego skojarzeń. Zawsze mi się wydawało, że lepiej stawiać bliskim bo wtedy już coś wiesz i możesz im bardziej pomóc?
- Tak, tak, to są wodne farbki. W sumie chyba wszystkie takie do jedzenia rzeczy i farbujące są na bazie wody bo to chyba najmniej szkodliwe wtedy może być, chociaż w sumie to się nie znam aż tak na tego typu zależnościach, bo to chyba bardziej podchodzi pod jakieś eliksiry? Maści? Inne mikstury? - zastanowił się przez chwilę, ale w końcu machnął ręką. To nie było teraz ważne. - Oj, ale nie ma za co Mills. Mój dom jest waszym domem. Twoim domem. Cokolwiek tylko chcesz, serio - zapewnił ją ciepło. - O słodka Matko, przez chwilę się już przeraziłem, że się jakiś wampir do ciebie przyssał - i faktycznie, odrobinę chyba pobladł, kiedy podciągnęła tę nogawkę. - Wiesz, są na to maści i eliksiry, które to odstraszają. Nie pomyślałem o tym wcześniej, nie wiem czemu. Zostawię ci ich trochę, żeby cię tak nie zżerało nic, bo komary to może być najmniejszy problem. A jakby cię tak kleszcz ugryzł? Nie chciałbym wiedzieć co by się stało - westchnął, troszkę chyba niepewny przez wizję, którą z resztą sam przytoczył. Przysunął sobie jednak zaraz stołek i przysiadł na nim przy stole, pozwalając jej samej bawić się w wybieranie pędzli, jak i mieszanie i wybieranie farbek. Absolutnie też mu nie przeszkadzało, ze od teraz miała się stać główną artystką. W końcu to był jej tort.
- A sens nie jest tego taki, że dzięki temu lepiej widzisz co masz w środku? - zapytał ją, odrobinę może niepewny. - Ale w każdym razie, zawsze mnie to trochę zadziwiało, bo jak to tak stawiać takie rzeczy obcej osobie? W sensie no wiesz, jak kogoś zupełnie nie znasz to jak to dobrze zinterpretować i w ogóle. Albo jak ktoś zupełnie nie wie co myśli i jak to co mu pokazujesz ma się do jego skojarzeń. Zawsze mi się wydawało, że lepiej stawiać bliskim bo wtedy już coś wiesz i możesz im bardziej pomóc?