Ten śmiech był przerażający. Dudnił jej w uszach. Jak Brenna mogła tego nie usłyszeć? Ruda czuła się niepewnie, nie miała pojęcia, co właściwie się działo wokół nich. Na całe szczęście udało im się całkiem zgrabnie wdrapać na szczyt schodów, nie żeby za bardzo zmieniało to ich sytuację. W końcu ten cień nadal się do nich zbliżał. Przydałoby się wyczarować jakąś tarczę, cokolwiek, aby były bezpieczne. Jak jednak walczyć z czymś, czego nie można określić. Przełknęła głośno ślinę i odetchnęła głęboko, musiała się uspokoić i szybko myśleć.
- Na dole ktoś się śmieje, głośno, strasznie głośno. - Nie słyszała płaczu, tylko ten okropny śmiech. - Nie słyszę płaczu Brenn. - Zapach ziół unosił się w powietrzu. Ciężki. Może ktoś próbował je otumanić jakimś kadzidłem? Nie była biegła w tej dziedzinie magii, nie miała pojęcia z czym miały do czynienia.
Jej partnerka postanowiła rzucić Lumos. Wood wysunęła się nieco do przodu, aby zobaczyć, co znajduje się na dole. Ciemność przestała się do nich zbliżać, czy ta dziwna energia bała się światła? Być może. Póki co jednak wolała nie ryzykować i nie wpaść w sam jej środek. Kto wie, czy jej nie pochłonie.
Mieszkanie musiało kiedyś stanąć w ogniu. Dach był osmolony, tak samo i wejście. Musiały uważać, nie wiadomo, czy strop nie został naruszony. Nie zamierzała zapaść się w ruinach.
Nie stała w miejscu. Od razu ruszyła za Brenną w stronę Roya. Musiały sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku.
Nie miała pojęcia co się dzieje. Nie potrafiła tego zrozumieć. Najwyraźniej Longbottom miała większe doświadczenie. Kiedy krzyknęła jakie zaklęcie ma rzucić nie zwlekała ani chwili, machnęła różdżką i wypowiedziała je głośno i wyraźnie.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
kształtowanie bąblogłowa