04.09.2024, 20:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 10:20 przez Anthony Shafiq.)
Uśmiechnął się tylko na punktowanie przez nią tajemnic. Wciąż grali, czy beształa go szczerze? Nie wiedział tego i nie zamierzał zgłębiać tematu racząc się światłem i cieniem, kostiumem i życiem, maską i twarzą, które tak doskonale potrafiły rozwodnić prawdę, że stawała się nie do odróżnienia z Maskaradą. Była w nim miłość do zagadek, sztuki i opowieści, było wiele sentymentu, czy jednak były to sprawy za które byłby gotów ryzykować? Czy dla starego pergaminu naraziłby inne wartości, takie jak lojalność wobec przyjaciół, reputację albo bogactwo, które na tym etapie udało mu się zebrać już całkiem spore?
Wpuścił ją do środka i od progu wygenerował większą, lewitującą kulę światła, które niczym słońce na gobelinie utrzymało się na środku pomieszczenia. Jej nienarzucająca się emanacja odsłoniła nieco więcej detali otoczenia, kolorów, kształtów. Anthony pozostawał przy drzwiach z zaciekawieniem rozglądając się po pomieszczeniu, jakby wszedł do niego pierwszy raz i chciał ułożyć sobie jego plan w głowie.
– Wątpię, żeby była to zmyślna kryjówka. Jeśli pytasz mnie o zdanie, panno Helsing, jestem przekonany, że to czego szukamy jest w samym centrum kominka i objawi nam się, jeśli odpowiednio aktywujemy mechanizm. Zatem moją odpowiedzią jest: igrać. Gobelin zdaje się kluczem. Memu przyjacielowi nie brak buty, więc rozwiązanie umieściłby przed nosem, aby śmiać się z tych, którzy nie znaleźli oczywistej przecież odpowiedzi. – przybliżał portret psychologiczny "sprawcy" tego czynu opierając się o framugę. Z kieszeni wyciągnął niewielki zegarek i postukał go kilkukrotnie, po czym zmarszczył brwi.
– Słońce to cel, otacza je osiem planet. Przed nim osiem świec czy kadzideł, ale to nie może być tak proste. Poprzednio nie było tu, na szczytach regałów zawieszonych obrazów. Są z resztą straszliwie tandetne. – zauważył usłużnie, niczym sztukmistrz obracając w palcach swoją długą, bieloną cisową różdżkę.
Wpuścił ją do środka i od progu wygenerował większą, lewitującą kulę światła, które niczym słońce na gobelinie utrzymało się na środku pomieszczenia. Jej nienarzucająca się emanacja odsłoniła nieco więcej detali otoczenia, kolorów, kształtów. Anthony pozostawał przy drzwiach z zaciekawieniem rozglądając się po pomieszczeniu, jakby wszedł do niego pierwszy raz i chciał ułożyć sobie jego plan w głowie.
– Wątpię, żeby była to zmyślna kryjówka. Jeśli pytasz mnie o zdanie, panno Helsing, jestem przekonany, że to czego szukamy jest w samym centrum kominka i objawi nam się, jeśli odpowiednio aktywujemy mechanizm. Zatem moją odpowiedzią jest: igrać. Gobelin zdaje się kluczem. Memu przyjacielowi nie brak buty, więc rozwiązanie umieściłby przed nosem, aby śmiać się z tych, którzy nie znaleźli oczywistej przecież odpowiedzi. – przybliżał portret psychologiczny "sprawcy" tego czynu opierając się o framugę. Z kieszeni wyciągnął niewielki zegarek i postukał go kilkukrotnie, po czym zmarszczył brwi.
– Słońce to cel, otacza je osiem planet. Przed nim osiem świec czy kadzideł, ale to nie może być tak proste. Poprzednio nie było tu, na szczytach regałów zawieszonych obrazów. Są z resztą straszliwie tandetne. – zauważył usłużnie, niczym sztukmistrz obracając w palcach swoją długą, bieloną cisową różdżkę.
Określ w kolejnym poście jedno miejsce, któremu chcesz się przyjrzeć bliżej i rzuć przy okazji na Percepcje czy podejrzany wampir nie robi nic podejrzanego za Twoimi plecami : sneakysnek: