Rita doceniała to, że wujkowie się o nią martwili. Szczególnie jej ojciec chrzestny. Miała świadomość, że najchętniej zamknęliby ją w złotej klatce, aby nie narażać jej na żadne niebezpieczeństwo. Nie miała jednak zamiaru na to pozwolić. Chciała wieść normalne życie, zresztą na tym świecie były przecież osoby, które w tej chwili znajdowały się w większym zagrożeniu od niej. Jej matka była czystokrwista, dzięki czemu nie była mugolakiem, a tylko półkrwi. Nie musiała się martwić o to, że zamaskowani osobnicy pojawią się przed ich drzwiami i postanowią odebrać im życia. Tylko, czy aby na pewno? Charlotte mogła być uznana przez nich za zdrajcę, właściwie to już była, na całe szczęście ten cały skandal wydarzył się dawno temu. Może mało kto pamiętał o tym, jakiego pochodzenia był jej ojciec.
- Myślisz, że przez to, że nie znalazłam swojej rzęsy nie znajdę również swojego szczęścia? - Wydawała się być zmartwiona sugestią swojego ojca chrzestnego. Nie, żeby spieszyło jej się do związania z kimkolwiek, ale świadomość, że mogłaby skończyć wiodąc żywot w samotności nieco ją martwiła. Zawsze marzyła o tym, że kiedyś pozna kogoś, na kim faktycznie będzie jej zależeć, kogoś kto będzie traktował ją jak księżniczkę i zakocha się w niej na zabój. Chciała sprawdzić, czy te wszystkie opowieści o miłości są prawdziwe, czy to możliwe, aby przy jakiejś osobie serce przyspieszało swój rytm, no i te motyle. Czy faktycznie istniały? Czy wręcz przeciwnie, to było przereklamowane.
- Naprawdę jest mną urzeczony? - Zapytała z entuzjazmem. Miała ogromne szczęście, że wuj chciał się tym z nią podzielić. Oznaczałoby to, że to jak pracuje ma sens. - Myślisz, że mogłabym kiedyś zostać ambasadorką?? - Spojrzała na niego spod swojej firanki długich rzęs. Nie zakładała, że w ogóle miała takie szanse. Może powinna mierzyć wysoko, ale podchodziła jednak do wszystkiego bardziej realnie. Wiedziała, że jej wujkowie mają koneksje w różnych miejscach, ale wolałaby osiągnąć sukces bez ich pomocy.
- Ja, modelką? - Oczy jej się zaświeciły, była to interesująca propozycja. - Jeśli myślisz, że się nadaję, to bardzo chętnie skorzystam z propozycji. - Wiedziała, że jej uroda jest ponadprzeciętna, nie była też przesadnie skromna, aby udawać, że jest inaczej, aczkolwiek jeszcze nigdy nikt nie poprosił ją o coś takiego. - Zrobię to z przyjemnością i nie potrzebuję żadnej zapłaty, wiesz wujku, najważniejsze, że cię to uszczęśliwi. - Posłała mu ciepły uśmiech, który byłby w stanie roztopić najbardziej zimne serce.
- Nie znam, ale chętnie wysłucham tej opowieści. - Anthony często raczył ją ciekawymi historiami, których uwielbiała słuchać już jako dziecko. Sięgnęła po szklankę, aby napić się wody, powoli zaczynała również jeść. Szkoda by było, aby posiłek się zmarnował.