05.09.2024, 01:47 ✶
Przyjrzała mu się odrobinę uważniej. Oczy lekko się zwęziły, a w nich zabłysła odrobina więcej zastanowienia. Nie chodziło o to, że się zaśmiał, bo nie miała co do tego nic przeciwko, ale jego słowa uderzały delikatnie w jakąś strunę, która swoim brzmieniem powodowała dysonans. Ona nigdy nie chciała cierpieć, tak samo jak nie chciała specjalnie rozpamiętywać swojego bólu. Tak, nie mogła zapomnieć niczego, co kiedykolwiek jej się w życiu przydarzyło, ale unikała zwijania się wokół własnego cierpienia na dłuższą metę. Jej emocje były szybkie, gwałtowne i często też niespodziewane. Lyssa czuła intensywnie, ale zdolna była do natychmiastowego przeskakiwania między kolejnymi kolorami, które pojawiały się na jej aurze.
Kiedy malowała, starała się koncentrować na tych momentach, które były dla niej miłe. Jak na przykład taniec z Darcym na Ostarze, albo momenty jeszcze z Francji, kiedy spędzała czas z koleżankami. O wiele rzadziej sięgała po historie które sprawiły jej jakąkolwiek przykrość, a mimo tego gdzieś w szkicowniku dało się znaleźć ilustracje odwołujące się do momentu kiedy przeklęty diadem zmienił ją w kurczaka, albo Alastor odrzucił jej ładny uśmiech. Dużo w tym wszystkim było natomiast kolorów, które zdawały się oplatać wszystko delikatną pajęczyną.
- Czujesz się samotny? - zapytała gładko, może odrobinę za szybko, reagując raczej na jakiś bodziec i też zaraz przybierając odrobinkę spłoszony wyraz twarzy, ale starając się jednocześnie trzymać fason. Chciała wiedzieć, ale jednocześnie wydawało jej się to niewłaściwe.
- Tak. Mam farby, płótna, szkicowniki... A jeśli mi czegoś brakuje, to zawsze mogę przecież powiedzieć Peregrinusowi, albo samej zamówić potrzebne materiały. Lubię widok z okna mojego pokoju. Jest ładny i też mogę go czasem namalować, nie polegając tylko na tym co pamiętam.
Kiedy malowała, starała się koncentrować na tych momentach, które były dla niej miłe. Jak na przykład taniec z Darcym na Ostarze, albo momenty jeszcze z Francji, kiedy spędzała czas z koleżankami. O wiele rzadziej sięgała po historie które sprawiły jej jakąkolwiek przykrość, a mimo tego gdzieś w szkicowniku dało się znaleźć ilustracje odwołujące się do momentu kiedy przeklęty diadem zmienił ją w kurczaka, albo Alastor odrzucił jej ładny uśmiech. Dużo w tym wszystkim było natomiast kolorów, które zdawały się oplatać wszystko delikatną pajęczyną.
- Czujesz się samotny? - zapytała gładko, może odrobinę za szybko, reagując raczej na jakiś bodziec i też zaraz przybierając odrobinkę spłoszony wyraz twarzy, ale starając się jednocześnie trzymać fason. Chciała wiedzieć, ale jednocześnie wydawało jej się to niewłaściwe.
- Tak. Mam farby, płótna, szkicowniki... A jeśli mi czegoś brakuje, to zawsze mogę przecież powiedzieć Peregrinusowi, albo samej zamówić potrzebne materiały. Lubię widok z okna mojego pokoju. Jest ładny i też mogę go czasem namalować, nie polegając tylko na tym co pamiętam.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.