05.09.2024, 12:03 ✶
Po dość burzliwych wydarzeniach z ranka, kiedy to wracając z Mabel ze spaceru był świadkiem rabanu jaki rozegrał się w ich kuchni, Thomas stwierdził, że on zajmie się pilnowaniem Nory (lokalu, nie siostry), a ona niech spędzi nieco czasu z córką. Nie wiedział co myśleć o tym wszystkim, podstawowym pytaniem dla niego było przede wszystkim to czy jego siostra była szczęśliwa - bo na smutną nie wyglądała, a to było istotne. Drugą z kwestii było to co mówił Leo, że jej wybranek to Thoran. Miał wrażenie, że jak na tak krótki czas to wydarzyło się jednak trochę zbyt dużo.
Rozejrzał się po izbie, było tutaj całkiem sporo osób, ale na szczęście już wszyscy obsłużeni, dlatego zaczął leniwie przyglądać się gościom. Spojrzenie zatrzymał na jedne z par, która siedziała przy stoliku pod oknem. Na ich stoliku stały dwie filiżanki parującej kawy i dwa talerzyki ciastami, ale wszystko to było zupełnie nieruszone. Mężczyzna i kobieta byli zbyt pochłonięci swoją obecnością, aby zwrócić uwagę na cokolwiek innego w swoim otoczeniu. Zdawali się zupełnie nie zwracać uwagi na to co dzieje się wokół nich, jakby poza sobą nie byli w stanie dostrzec niczego, ani usłyszeć. Z większym zaciekawieniem przyglądał się im, zupełnie nie przejmując się tym, że można by to odebrać za wścibskie, ale z drugiej strony byli tak zajęci sobą, że nawet nie zauważyli go jako gapia.
Siedząca zaś przy stoliku para zdawała się być jeszcze bardziej pochłonięta sobą. Teraz mógł obserwować chyba coś na co nie powinien się tak wgapiać, pogrążeni w pocałunku zdawali się jeszcze bardziej skupiać uwagę tylko na sobie samych (jakby to było bardziej możliwe niż wcześniej). Odniósł wrażenie, że gdyby ktoś teraz do nich podszedł mógłby zostać poparzony przez intensywny żar ich uczucia. Uśmiechnął się widząc, że mimo mrocznych wydarzeń, które działy się obecnie na Wyspach, potrafi jeszcze płonąć tak żarliwy płomień uczuć i być tak pochłoniętym przez obecność drugiej osoby. Przez chwilę aż sam się zastanowił czy i w jego życiu ktoś taki się pojawi kiedyś... Ale przerwał takie gdybania, w obecnych czasach nie w głowie mu było rozglądać się za miłosnymi uniesieniami - to jednak miło było patrzeć na takich, którzy nadal pielęgnowali w sobie uczucia do drugiej osoby mimo zagrożeń jakie niosła przyszłość obecnie.
Dzwonek do drzwi oznajmił przyjść kolejnej osoby, zerknął więc w tamtą stronę i przekrzywił głowę ze zdziwienia. Weszła bowiem Geraldine, ale tak jakby nie do końca ona, jak ją dobrze pamiętał to była mniej zielona.
- Emmm, wszystko w porządku? - zapytał zamiast standardowego powitania i zapytania czym może służyć. Ale cóż, to jak prezentowała się
Rozejrzał się po izbie, było tutaj całkiem sporo osób, ale na szczęście już wszyscy obsłużeni, dlatego zaczął leniwie przyglądać się gościom. Spojrzenie zatrzymał na jedne z par, która siedziała przy stoliku pod oknem. Na ich stoliku stały dwie filiżanki parującej kawy i dwa talerzyki ciastami, ale wszystko to było zupełnie nieruszone. Mężczyzna i kobieta byli zbyt pochłonięci swoją obecnością, aby zwrócić uwagę na cokolwiek innego w swoim otoczeniu. Zdawali się zupełnie nie zwracać uwagi na to co dzieje się wokół nich, jakby poza sobą nie byli w stanie dostrzec niczego, ani usłyszeć. Z większym zaciekawieniem przyglądał się im, zupełnie nie przejmując się tym, że można by to odebrać za wścibskie, ale z drugiej strony byli tak zajęci sobą, że nawet nie zauważyli go jako gapia.
Siedząca zaś przy stoliku para zdawała się być jeszcze bardziej pochłonięta sobą. Teraz mógł obserwować chyba coś na co nie powinien się tak wgapiać, pogrążeni w pocałunku zdawali się jeszcze bardziej skupiać uwagę tylko na sobie samych (jakby to było bardziej możliwe niż wcześniej). Odniósł wrażenie, że gdyby ktoś teraz do nich podszedł mógłby zostać poparzony przez intensywny żar ich uczucia. Uśmiechnął się widząc, że mimo mrocznych wydarzeń, które działy się obecnie na Wyspach, potrafi jeszcze płonąć tak żarliwy płomień uczuć i być tak pochłoniętym przez obecność drugiej osoby. Przez chwilę aż sam się zastanowił czy i w jego życiu ktoś taki się pojawi kiedyś... Ale przerwał takie gdybania, w obecnych czasach nie w głowie mu było rozglądać się za miłosnymi uniesieniami - to jednak miło było patrzeć na takich, którzy nadal pielęgnowali w sobie uczucia do drugiej osoby mimo zagrożeń jakie niosła przyszłość obecnie.
Dzwonek do drzwi oznajmił przyjść kolejnej osoby, zerknął więc w tamtą stronę i przekrzywił głowę ze zdziwienia. Weszła bowiem Geraldine, ale tak jakby nie do końca ona, jak ją dobrze pamiętał to była mniej zielona.
- Emmm, wszystko w porządku? - zapytał zamiast standardowego powitania i zapytania czym może służyć. Ale cóż, to jak prezentowała się