05.09.2024, 11:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.09.2024, 11:36 przez Icarus Prewett.)
Pokręcił głową. Właśnie ubił całkiem niezły interes. Za rozsądną cenę wykupił sobie dostawy porządnych alkoholi, wsparł początkującą biznesmenkę i zapewnił sobie zainteresowanie klientów nowymi drinkami w menu. Oczywiście wiązało się to z ryzykiem. Nowa firma mogła szybko upaść, zbankrutować i zostawić go stratnego. Jednakże była to też ze strony Icarusa inwestycja. Wspierał "Mulciber Moonshine", by przedsiębiorstwo przetrwało trudną fazę wchodzenia na rynek i się ustabilizowało.
– A jak pani idzie? Sprzedawała pani swoje wyroby już gdzie indziej? – zapytał z zainteresowaniem.
Sophie przypominała mu odrobinę Electrę. Też wyglądała, jakby dopiero co opuściła Hogwart. Tak właściwie, jeszcze była dzieckiem. Było w tym coś odrobinę smutnego, gdyby się nad tym głębiej zastanowić. Alkohol był używką, Icarus wiedział to doskonale. Dla niego picie było formą uśmierzenia bólu, otępienia, żeby tylko nie myśleć o kierunku, w jakim poszło jego życie. A gdyby kiedyś został rodzicem... nie chciałby, żeby jego dziecko w ogóle się w coś takiego angażowało. Sprzedawanie ludziom tego uczucia zapomnienia nie było dobrą karierą, szczególnie dla kogoś, kto jeszcze miał tyle swobody co do wyboru życiowej ścieżki. Sophie mogła zostać kimkolwiek, pomagać ludziom, a z jakiegoś powodu wybrała właśnie sprzedaż nalewek. Czy to przez jej rodzinę? Mulciberowie rzeczywiście mieli dość szemraną reputację...
Oczywiście Icarus nie mógł jej oceniać ani pouczać. Sam wybrał podobną ścieżkę, a w dodatku wiele innych decyzji, które zdarzyło mu się podjąć było godnych pożałowania. Na pewno nie był żadnym wzorem. Pił zdecydowanie za dużo, co było dla niego formą samo-upodlenia. Ale jako właściciel baru, wiedział, że ludzie pili z innych powodów: żeby coś uczcić, żeby zagadać do sympatii, żeby przełamać nieśmiałość lub po prostu dla smaku.
– No i jeśli mogę spytać, jak tak młoda osoba zaczęła sprzedawać alkohol? – dopytał jeszcze, bo zżerała go ciekawość. Zawsze lubił plotki. Był w końcu niedoszłym historykiem, prawda?
– A jak pani idzie? Sprzedawała pani swoje wyroby już gdzie indziej? – zapytał z zainteresowaniem.
Sophie przypominała mu odrobinę Electrę. Też wyglądała, jakby dopiero co opuściła Hogwart. Tak właściwie, jeszcze była dzieckiem. Było w tym coś odrobinę smutnego, gdyby się nad tym głębiej zastanowić. Alkohol był używką, Icarus wiedział to doskonale. Dla niego picie było formą uśmierzenia bólu, otępienia, żeby tylko nie myśleć o kierunku, w jakim poszło jego życie. A gdyby kiedyś został rodzicem... nie chciałby, żeby jego dziecko w ogóle się w coś takiego angażowało. Sprzedawanie ludziom tego uczucia zapomnienia nie było dobrą karierą, szczególnie dla kogoś, kto jeszcze miał tyle swobody co do wyboru życiowej ścieżki. Sophie mogła zostać kimkolwiek, pomagać ludziom, a z jakiegoś powodu wybrała właśnie sprzedaż nalewek. Czy to przez jej rodzinę? Mulciberowie rzeczywiście mieli dość szemraną reputację...
Oczywiście Icarus nie mógł jej oceniać ani pouczać. Sam wybrał podobną ścieżkę, a w dodatku wiele innych decyzji, które zdarzyło mu się podjąć było godnych pożałowania. Na pewno nie był żadnym wzorem. Pił zdecydowanie za dużo, co było dla niego formą samo-upodlenia. Ale jako właściciel baru, wiedział, że ludzie pili z innych powodów: żeby coś uczcić, żeby zagadać do sympatii, żeby przełamać nieśmiałość lub po prostu dla smaku.
– No i jeśli mogę spytać, jak tak młoda osoba zaczęła sprzedawać alkohol? – dopytał jeszcze, bo zżerała go ciekawość. Zawsze lubił plotki. Był w końcu niedoszłym historykiem, prawda?