05.09.2024, 21:18 ✶
Świeczki i kadzidła rodziny Mulciber
Istnienie Edge'a i Laurenta odeszło w niebyt, gdy Charlie poczuł przyjemne klepnięcie w plecy. I chociaż przytulas trwał tylko chwilę, sprawił on, że życie Charlesa stało się jeszcze odrobinę lepsze. Oderwawszy się od Anthony'ego, Charlie posłał uśmiech również Jonathanowi.
- Zbyt długo się nie widzieliśmy, przepraszam za tę wylewność. - Powiedział tak do Selwyna, jak i do samego Shafiqa, ale w jego głosie nie przebrzmiała nawet najkrótsza nutka prawdziwego żalu. - Ile to już lat, wuju? - Zagadnął, samemu nie wiedząc, kiedy ostatni raz widział przybranego ulubieńca. - Zupełnie jakbyś ledwie parę dni temu opowiadał nam bajki do poduszki! - Zaśmiał się, zaraz też obracając, by upewnić się, że ojciec zapakuje zamówienie pana Selwyna. To Charlie miał zajmować się stoiskiem, ale Richard najwyraźniej nie miał nic przeciwko, gdy syn zajmował się czymś o wiele, wiele ważniejszym! Cieszę się, wuju, że masz przy sobie zaufane osoby. Dziękuję, że pomaga pan wujowi. - Odezwał się też grzecznie do Jonathana. - Choć może proszę nie pomagać w łamaniu serc!
Rozmowa była lekka i swobodna, ale kiedy Anthony wspomniał cytrynówkę, Charliego obleciał strach, bo co, jeśli również będzie nawiązywał do świeczek? Młody Mulciber pomodlił się do znanych bogów, byleby tylko fallusy nie zostały wspomniane! Szczęśliwie pojawienie się Leonarda sprawiło, że można było wybrnąć bez dalszego komentarza.
- Tak, na razie mieszkamy z wujem Robertem. - Potwierdził słowa brata. - Londyn różni się od Oslo, ale możemy tylko narzekać, prawda? Chcemy tu zostać, Scarlett być może również do nas dołączy.
Istnienie Edge'a i Laurenta odeszło w niebyt, gdy Charlie poczuł przyjemne klepnięcie w plecy. I chociaż przytulas trwał tylko chwilę, sprawił on, że życie Charlesa stało się jeszcze odrobinę lepsze. Oderwawszy się od Anthony'ego, Charlie posłał uśmiech również Jonathanowi.
- Zbyt długo się nie widzieliśmy, przepraszam za tę wylewność. - Powiedział tak do Selwyna, jak i do samego Shafiqa, ale w jego głosie nie przebrzmiała nawet najkrótsza nutka prawdziwego żalu. - Ile to już lat, wuju? - Zagadnął, samemu nie wiedząc, kiedy ostatni raz widział przybranego ulubieńca. - Zupełnie jakbyś ledwie parę dni temu opowiadał nam bajki do poduszki! - Zaśmiał się, zaraz też obracając, by upewnić się, że ojciec zapakuje zamówienie pana Selwyna. To Charlie miał zajmować się stoiskiem, ale Richard najwyraźniej nie miał nic przeciwko, gdy syn zajmował się czymś o wiele, wiele ważniejszym! Cieszę się, wuju, że masz przy sobie zaufane osoby. Dziękuję, że pomaga pan wujowi. - Odezwał się też grzecznie do Jonathana. - Choć może proszę nie pomagać w łamaniu serc!
Rozmowa była lekka i swobodna, ale kiedy Anthony wspomniał cytrynówkę, Charliego obleciał strach, bo co, jeśli również będzie nawiązywał do świeczek? Młody Mulciber pomodlił się do znanych bogów, byleby tylko fallusy nie zostały wspomniane! Szczęśliwie pojawienie się Leonarda sprawiło, że można było wybrnąć bez dalszego komentarza.
- Tak, na razie mieszkamy z wujem Robertem. - Potwierdził słowa brata. - Londyn różni się od Oslo, ale możemy tylko narzekać, prawda? Chcemy tu zostać, Scarlett być może również do nas dołączy.