06.09.2024, 00:12 ✶
Leonard zostawił ich na chwilę samych, udając się zgodnie z prośbą Richarda po Sophie. Zajrzeć do niej, czy wszystko w porządku. Nie był u niej, gdyż w między czasie wydarzyło się kilka innych kluczowych spraw, które musiał załatwić. I nie spodziewał się ich miejsca dnia dzisiejszego.
Zostawił kilka życiorysów. Kawiarnie. Gdy to starszy Mulciber usłyszał, westchnął.- To nie są miejsca dla Ciebie.
Stwierdził z przekonaniem. Kawiarnie i to jeszcze z mugolakami.
- Szanuj się, synu.
Dodał podchodząc bliżej. Wiedział co dla Charlesa było dobre, odpowiednie. Czy znał go na tyle dobrze, aby wiedzieć jak mu pomóc? Czy powinien ingerować? W tym przypadku musiał.
Stanął przed Charlesem, spoglądając z góry, spoglądając w jego ciemne oczy.
- Wysłałem list do Anthony’ego Shafiqa z pytaniem, czy zna kogoś, kto potrzebuje pracownika z Twoimi umiejętnościami. Może znajdzie kogoś do polecenia. Póki co, do powrotu Roberta, pomożesz mi ze zleceniami dla klientów. Sam nie zrobię tych klasycznych świec.
Na czas nieobecności Roberta, Richard by sobie poradził bez problemu, jeżeli nie miałoby go być jedynie kilka dni, do tygodnia. Zapasu świec mieli dużo. To jednak jakieś zajęcie synowi musiał znaleźć. Pracę jak i mieszkanie będzie szukał dalej, a w oczekiwaniu na odzew, czymś musi się zająć.
- Zostaje jeszcze sprawa Lorraine Malfoy. Waszej kuzynki.
Poruszył teraz ten temat, zanim usiądą.
- Robert chce, abyś napisał do niej przeprosiny za ten numer ze świeczkami. Jeżeli to nie Ty jej wysyłałeś. Napiszesz po prostu sprostowanie sprawy.
Nie wspomniał o kwestii wysyłania przeprosin do opublikowania w Proroku Codziennym, gdyż sam uważał że to już totalna głupota. Póki nie trzyma odpowiedzi od brata, nie będzie poruszał tego tematu. Jedną część chociaż z tego "polecenia" mogą wykonać.
Deadline odpisów: 08.09 (niedziela), północ / dowolna kolejka, 1 post na turę