06.09.2024, 11:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2024, 11:58 przez Basilius Prewett.)
Basilius szybko oderwal wzrok od kalendarza (na który patrzył tylko dlatego, bo próbował zrozumieć czemu matka nie jest nim, aż tak zachwycona) w momencie, gdy kobieta zaczęła wydawać im instrukcje co mieli robić. Zastanawiał się jednak przez chwilę, czy czarownica nie wymyśliła sobie tej rodzinnej aktywności tylko po to, by zatrzymać dzieci dłużej na miejscu, bo przecież doskonale pamiętał, jak zdarzało jej się prosić Eustachię o robienie tego musu bez pomocy trójki czarodziejów. Z drugiej strony nie mieli wtedy, aż tylu jabłek. I chyba dlatego wizja własnego przydomowego ogródka, lub sadu nie była nigdy taka kusząca. Wolał już kupił, lub dostać kilka jabłek, niż potem siedzieć i zastanawiać się co zrobić z tymi wszystkimi tonami. Już intak miał uraz po tym, gdy matka pewnego razu postanowiła hodować cukinię, a że cukinia rosła zawsze szybko i w dużych ilosciach, to Prewett w pewnym momencie dodawał ją do wszystkiego w tym do ciasta czekoladowego. Po tym wydarzeniu doszedł jednak do wniosku, że przy cukinii nie powinno się mówić o jakiejkolwiek obfitości, a o czystym draństwie.
– Poradzisz sobie z tym trudnym zadaniem? – spytał szeptem Electrę, a siostra mogła dostrzec jak w jego oczach błysnęła pewna złośliwość. Ciekawe co będzie kiedy wyjedzie pracowo do Kambodży?Może powinien wcześniej nakupić im dużo makaronu i słoiczków z pesto, tak aby nie żyli jedynie na jedzeniu na wynos. Skinął jednak głową i już po chwili zaczął obierać jabłka na razie jeszcze bez użycia magii, postanawiając, że przerzuci się na ten prostszy sposób, kiedy mu się znudzi klasyczna metoda, a na razie wolał mieć czymś zajęte ręce. Zresztą lata przygotowywania eliksirów sprawiły, że używanie noża nieco go odstresowywało.
– Poradzisz sobie z tym trudnym zadaniem? – spytał szeptem Electrę, a siostra mogła dostrzec jak w jego oczach błysnęła pewna złośliwość. Ciekawe co będzie kiedy wyjedzie pracowo do Kambodży?Może powinien wcześniej nakupić im dużo makaronu i słoiczków z pesto, tak aby nie żyli jedynie na jedzeniu na wynos. Skinął jednak głową i już po chwili zaczął obierać jabłka na razie jeszcze bez użycia magii, postanawiając, że przerzuci się na ten prostszy sposób, kiedy mu się znudzi klasyczna metoda, a na razie wolał mieć czymś zajęte ręce. Zresztą lata przygotowywania eliksirów sprawiły, że używanie noża nieco go odstresowywało.