06.09.2024, 18:02 ✶
-Jestem pewien, że zostałaś stworzona do wyższych celów, niż samo potakiwanie i piękny wygląd, panno Kelly.- Powiedział, mrużąc lekko oczy i uśmiechając się kącikiem ust.-Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czasami trochę odpocząć i wykorzystać swoje naturalne atuty.- Stwierdził z udawaną powagą.-A jeśli księżniczka będzie miała kij, hmm… sama dobrze wiesz gdzie, to po prostu jej go wyciągniemy. Nie będzie miała wyjścia - będzie musiała dobrze się z nami bawić.- Wzruszył ramionami, tak jakby to co powiedział, nie miało prawa zostać podważone. Żartowali, żeby rozładować napięcie i wyglądało na to, że udało im się rozluźnić.
Isaac zapytany o Kambodżę zamyślił się na chwilę:
-Wiesz, Kambodża ma naprawdę bogatą kulturę i historię. Angkor Wat, świątynie, sztuka khmerska... jest tam mnóstwo rzeczy, które kiedyś mogły przyciągać złodziei. A i bogactwo nie zawsze tkwi w pięknych i drogich rzeczach - wiedza, panno Kelly, to największy skarb, który można posiąść.- Dokończył z błyskiem w oku.-Właśnie to mnie najbardziej fascynuje. W Kambodży są miejsca, które mogłyby opowiedzieć tysiące historii, gdyby tylko ktoś potrafił ich słuchać.- Mówił lekkim tonem, któremu daleko było od pouczania czy lekturowania.
Gdy Rita zaśmiała się po tym, jak obrócił ją "w tańcu", uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ułożył jej dłoń w talii, żeby ustabilizować w razie gdyby straciła równowagę. I pewnie przez kolejne minuty szaleliby tak dalej, stojąc na środku chodnika, ale podeszła do nich księżniczka. Księżniczka, przez duże "K".
Isaac uśmiechnął się ciepło na widok kobiety i zostawił w spokoju talię panny Kelly. Przywitał się z księżniczką tak, jak powinien zrobić to dyplomata.
-Urząd.- Skinął głową i jako jedyny mężczyzna w ich małej grupie, postanowił pozwolić sobie przedstawić siebie oraz Ritę.
-Rita Kelly, Isaac Bagshot.- Powiedział i resztę pozostawił już swojej partnerce.
Isaac zapytany o Kambodżę zamyślił się na chwilę:
-Wiesz, Kambodża ma naprawdę bogatą kulturę i historię. Angkor Wat, świątynie, sztuka khmerska... jest tam mnóstwo rzeczy, które kiedyś mogły przyciągać złodziei. A i bogactwo nie zawsze tkwi w pięknych i drogich rzeczach - wiedza, panno Kelly, to największy skarb, który można posiąść.- Dokończył z błyskiem w oku.-Właśnie to mnie najbardziej fascynuje. W Kambodży są miejsca, które mogłyby opowiedzieć tysiące historii, gdyby tylko ktoś potrafił ich słuchać.- Mówił lekkim tonem, któremu daleko było od pouczania czy lekturowania.
Gdy Rita zaśmiała się po tym, jak obrócił ją "w tańcu", uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ułożył jej dłoń w talii, żeby ustabilizować w razie gdyby straciła równowagę. I pewnie przez kolejne minuty szaleliby tak dalej, stojąc na środku chodnika, ale podeszła do nich księżniczka. Księżniczka, przez duże "K".
Isaac uśmiechnął się ciepło na widok kobiety i zostawił w spokoju talię panny Kelly. Przywitał się z księżniczką tak, jak powinien zrobić to dyplomata.
-Urząd.- Skinął głową i jako jedyny mężczyzna w ich małej grupie, postanowił pozwolić sobie przedstawić siebie oraz Ritę.
-Rita Kelly, Isaac Bagshot.- Powiedział i resztę pozostawił już swojej partnerce.