06.09.2024, 22:00 ✶
Electra była dla Icarusa chyba jedyną osobą w rodzinie, z którą mógł się porządnie napić. Basil by wykitował po trzeciej szklance, o Florence nie było mowy, a Laurent zacząłby pewnie mówić rzeczy, o których Icarus w życiu nie chciałby usłyszeć. Mimo różnicy lat z Electrą łączyło ich porozumienie młodszego rodzeństwa. W dodatku byli duetem z piekła rodem. Pewien profesor w Hogwarcie powiedział kiedyś, że Gryfoni i Ślizgoni powinni się nie znosić, dlatego, że ich sojusz mógłby zwiastować absolutną katastrofę. To by było idealne połączenie, gdyby byli złoczyńcami: mózg i mięśnie. Duet niezniszczalny.
– Prawda? Chłopak się zamęczy i nie dotrwa do czterdziestki. Myślę, że jesteśmy moralnie zoblo... zbobli... – Ach, to był ten etap, kiedy słowo „zobligowani” sprawiało mu trudności. – Zobowiązani, żeby mu pomóc. Jeśli nikogo nie ma.
Istniały dwie możliwe opcje: A) Basil krył się przed nimi ze swoją sympatią, chodził na sekretne randki i może jego nocna zmiana wcale nie była w szpitalu; B) Basil nie był sobie wcale w stanie nikogo znaleźć, nawet jeśli wygrał genetyczną loterię, bo był zbyt marudny i zgorzkniały. Rozstrzygnięcie pomiędzy tymi dwoma punktami mogło zapewnić tylko...
– Śledztwo! Musimy przeprowwdzić śledztwo! Może mówił mi o tej swojej fatalnej randce, ale za tym wszystkim kryje się coś więcej – pochylił się konspiracyjnie w fotelu. – Jak się wstydzi, musimy sprawić, żeby znalazł się w takiej sytuacji, żeby wstyd mu nie przeszkadzał. Musimy ułożyć jakiś plan.
On był tu mózgiem, prawda, ale był gotów na przyjęcie każdej sugestii. Już wczuł się w rolę swatki. Oj, to miała być świetna zabawa. I to z pożytecznym końcem!
– Prawda? Chłopak się zamęczy i nie dotrwa do czterdziestki. Myślę, że jesteśmy moralnie zoblo... zbobli... – Ach, to był ten etap, kiedy słowo „zobligowani” sprawiało mu trudności. – Zobowiązani, żeby mu pomóc. Jeśli nikogo nie ma.
Istniały dwie możliwe opcje: A) Basil krył się przed nimi ze swoją sympatią, chodził na sekretne randki i może jego nocna zmiana wcale nie była w szpitalu; B) Basil nie był sobie wcale w stanie nikogo znaleźć, nawet jeśli wygrał genetyczną loterię, bo był zbyt marudny i zgorzkniały. Rozstrzygnięcie pomiędzy tymi dwoma punktami mogło zapewnić tylko...
– Śledztwo! Musimy przeprowwdzić śledztwo! Może mówił mi o tej swojej fatalnej randce, ale za tym wszystkim kryje się coś więcej – pochylił się konspiracyjnie w fotelu. – Jak się wstydzi, musimy sprawić, żeby znalazł się w takiej sytuacji, żeby wstyd mu nie przeszkadzał. Musimy ułożyć jakiś plan.
On był tu mózgiem, prawda, ale był gotów na przyjęcie każdej sugestii. Już wczuł się w rolę swatki. Oj, to miała być świetna zabawa. I to z pożytecznym końcem!