• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria

[31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#18
07.09.2024, 00:32  ✶  

Victoria z kolei nigdy nie chciała być taka, jak jej matka… I chyba nie była, chociaż potrafiła być równie uparta co ona. Nie była za to tak wyrachowana i wolała zajmować się innymi rzeczami – jak jej ojciec, lekarz i twórca eliksirów. A jednak, gdyby nie zbieżność charakterów Victorii i Isabelli, zapewne nie byłoby pomiędzy nimi aż tylu spięć… Jednak do niedawna Victoria można powiedzieć, że znała swoje miejsce i słuchała się rodziny. Teraz jednak postanowiła pokazać swój charakterek i tupnąć nóżką. Mimo tego wszystkiego, Victoria była przy tym też zadziwiająco wręcz łagodna… dla tych, dla których chciała. Bo miała swój rozum i wolała iść własną drogą. Być sobą na tyle, na ile w ogóle mogła. Przed własną krwią uciekać jednak nie zamierzała – bo rodzinę się wspierało, jakakolwiek by nie była.

– I gdzie? – zainteresowała się zaraz, bo na temat poszukiwań miejsca na dom rozmawiali już długo. Victoria też szukała – bo Pokątna była tylko bardzo wygodnym przystankiem, ale na pewno nie spełnieniem marzeń. Nie miała tutaj ogrodu. – To byłoby bardzo daleko… Tak na co dzień tam mieszkać to problem – naprawdę chciał uciec tak daleko? Tęskniłaby – już to wiedziała… Ale przy tym, jeśli to faktycznie było to, czego pragnął Laurent, to kim była, by stać mu na drodze do szczęścia? – świstokliki i w ogóle… – bo gdzie sieć Fiuu za granicę? To było niewykonalne. No były też statki… Nadal – uciążliwe by było takie podróżowanie. Co do pieniędzy to mieli dość podobne podejście (cóż, a wiele takich podejść mieli podobnych) – bo Victoria też niespecjalnie lubiła wydawać swoje pieniądze. Odkładała je wszystkie do skrytki w banku, ale przy tym nie odmawiała sobie przyjemności, a kupno domu w żadnej mierze nie było problemem. Mogłaby mieć znacznie więcej niż kamienicę na Pokątnej, gdyby tylko chciała i pewnie nawet by nie zauważyła, bo nie dość, że miała swoje pieniądze, które zarabiała, a było ich naprawdę niemało, to miała jeszcze pieniądze od rodziny we własnej skrytce, ale też dostęp do tej rodzinnej; nie było z tym problemu, bo Victoria nigdy nie przejawiała w sobie rozrzutności. – Tego, który urządził ci taka scenę i wjechał na psychikę? – z której strony to było mądre? Zatrudniać do pracy nad domem typa, który robi u ciebie pokaz próby samobójczej, prawie jakby chciał, by zwrócono na niego uwagę. To znaczy może się myliła… ale sam fakt, że miało to miejsce u Laurenta, bardzo Victorię dziwił. No bo… dlaczego? Co tam się działo? To kolejny wakacyjny romans Prewetta, który kończy się… tragicznie? Czy może jednak chodziło o coś innego? Może jednak nie, skoro ten ktoś miał kogoś bliskiego, do kogo zawsze wróci… Victoria rozmyślała nad tym i im dalej w las tym rozumiała coraz mniej. – Skąd ty go w ogóle wytrzasnąłeś? – musiała zapytać, aż się prosiło, no bo – nic nie rozumiała. Skąd ten wybuch, skąd to wszystko… A składało jej się to w być może niezbyt mądry, dość toksyczny obrazek. – Tak… Pracuję nad tym – to była jedna z wielu wampirzych tragedii, ale od czegoś trzeba było zacząć. – Druga to nienasycony głód – na szczęście i to dało się kontrolować, przyzwyczaić… ale nad tym też chciała popracować. Ogólnie miała sporo planów… Miała tylko nadzieję, że wystarczy jej czasu. – Chciał, żeby było między nami normalnie… cokolwiek to znaczy – pewnie, żeby było spokojnie, dobrze… bo chyba nie jak dawniej? Nie o to mogło chodzić, przecież dotychczas ich normalność, to było wymuszone przez rodziny narzeczeństwo i potrzeba przebywania przy sobie wzmocniona miłosnym rytuałem. W każdym razie – tak, starania były, bo i obu stronom zależało… na czymś. Na sobie, na tej relacji, tak skomplikowanej jak i jednocześnie prostej.

Victoria też kilka razy przerwała i wzdychała ciężko, ale zaraz dzielnie wracała do ugniatania, a w końcu udało się osiągnąć… coś. Nie miała bladego pojęcia, czy to była odpowiednia konsystencja, nie znala się też na tym, kiedy i że w ogóle czasami trzeba dodać mąki, albo dolać więcej wody. Zrobiła po prostu dokładnie z tych proporcji, co w przepisie. A teraz siedziała już przy stole, sięgnęła po herbatę i ponownie westchnęła. Godzina czekania na… coś tam z tym ciastem do chleba.

Sięgnęła po pierwszą łupinę kolby kukurydzy, by zawinąć ją, tworząc głowę laleczki.

– Nie mam pojęcia, czy tak się robi w piekarni – przyznała całkowicie szczerze, próbując teraz odpowiednio przewiązać sznureczkiem te łupinę, by utworzyła się głowa, korpus… Nie było żadną tajemnicą, że Victoria nie jest uzdolniona manualnie, ale czasami coś jej wychodziło wyjątkowo dobrze. Zawsze jednak w takich momentach wkładała w to całą siebie. – Mi też. No wiele razy w ich domach widziała różne dziwaczne sprzęty, ale nadal były strasznie nieporęczne. Na przykład wiesz jak oni sprzątają? Mają taką dziwną podłużną… taki obiekt jak długie, ale nieduże pudełko. I do niego mają taką rurę doklejoną z takim szerokim końcem i oni tym jeżdżą po podłodze i brud znika. Nie mogą sobie machnąć różdżką i po prostu czytać w tym czasie książkę, nie. Muszą tak przejść przez wszystkie pomieszczenia – Victoria opisywała właśnie Laurentowi wynalazek, jakim był odkurzacz, nie mając zielonego pojęcia, jak to się w ogóle nazywa.

Luna w tym czasie zaczęła miauczeć, krążąc obok krańca blatu. Maleństwo ewidentnie chciało zeskoczyć i dostać się jak najbliżej Victorii i Laurenta, ale bardzo bała się zeskoczyć. Victoria wstała więc, by wziąć malucha na ręce, a potem posadzić sobie na kolanach; mała czarna główka wystawała teraz niewiele ponad poziom blatu i intensywnie pracowała nosem przy łupinach kolb kukurydzy.


Rzemiosło
Rzut T 1d100 - 50
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (10725), Victoria Lestrange (11581)




Wiadomości w tym wątku
[31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2024, 23:13
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 25.08.2024, 10:30
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 25.08.2024, 14:18
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 25.08.2024, 23:57
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 27.08.2024, 10:33
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 27.08.2024, 19:56
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 28.08.2024, 20:12
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 29.08.2024, 19:28
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 31.08.2024, 20:46
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 01.09.2024, 16:49
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 02.09.2024, 18:44
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 02.09.2024, 22:25
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 03.09.2024, 20:36
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 04.09.2024, 00:05
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 04.09.2024, 17:21
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 04.09.2024, 21:01
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 06.09.2024, 13:44
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 07.09.2024, 00:32
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 07.09.2024, 18:13
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 07.09.2024, 22:19
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 07.09.2024, 22:58
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 08.09.2024, 16:22
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 08.09.2024, 17:10
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 08.09.2024, 22:58
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 09.09.2024, 13:57
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 09.09.2024, 20:45
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 09.09.2024, 22:17
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 10.09.2024, 00:27
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 10.09.2024, 19:23
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 11.09.2024, 18:55
RE: [31.07.1972] I wish I was the moon | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 11.09.2024, 23:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa