07.09.2024, 04:02 ✶
Wnętrze lokalu emanowało charakterystycznym, żywym klimatem londyńskiej bohemy. Ściany zdobiły plakaty kabaretowe, na których widniały krzykliwe napisy i przerysowane postacie. Niektóre miały wyblakłe krawędzie, świadczące o latach które już tu spędziły. Stoliki były niewielkie, z ciemnymi, lekko zużytymi blatami i lampkami rzucającymi ciepłe światło. Krzesła różniły się stylem - niektóre miały aksamitne, wytarte siedziska, inne były prostymi metalowymi konstrukcjami, a jeszcze inne były zwykłymi pufami bez oparcia. W kącie stał bar, za którym barman we wściekłe czerwonej koszuli w artystyczny sposób przygotowywał gościom koktajle.
Isaac poprowadził Daisy do stolika, który znajdował się tuż pod niewielka sceną. Stał na niej wysoki statyw na mikrofon, za którym wisiała czerwona kurtyna.
-Czego się napijesz, Daisy? Palisz?- Zapytał kuzynki, odsuwając jej krzesło, żeby mogła usiąść pierwsza. Mieli szczęście - oba siedziska posiadały miękkie poduszki oraz oparcia.
Wokół innych stolików zebrali się goście o różnorodnym wyglądzie i charakterze. Niektórzy mieli na sobie błyszczące, ekstrawaganckie stroje - brokatowe marynarki, pióra i kapelusze, jakby sami zaraz mieli wystąpić na scenie. Niedaleko siedziała para młodych chłopaków oraz trzy dziewczyny. Wszyscy w krzykliwych koszulach z szerokimi kołnierzami. Rozmawiali z ożywieniem, śmiejąc się i przekomarzając. Niedaleko nich kobieta w stroju z epoki - plisowana spódnica, włosy spięte w wysoką kokardę - spoglądała na scenę, poprawiając czerwoną szminkę w małym lusterku. W kącie sali, starszy mężczyzna o eleganckim wyglądzie siedział w towarzystwie dwóch mężczyzn, którzy trzymali się za ręce. Wyglądali na zdenerwowanych, ale pomimo tego uśmiechali się do siebie. W powietrzu unosił się lekki dym papierosowy, mieszający się z zapachem alkoholu i perfum. Wokół panował gwar rozmów, śmiechu i stukotu szkła. Ludzie rozluźniali się, pijąc drinki, plotkując i ciesząc się swoim towarzystwem.
Czarodzieje, którzy wcześniej żyli wśród mugoli, bardzo często uważali swoich magicznych pobratymców za dość ekscentrycznych. Niemagiczni zasiadający w lokalu "The Camden Street", pobijali ich pod tym względem na głowę. Albo i nawet o trzy głowy!
Kiedy kuzynostwo usiadło, podeszła do nich wysoka kelnerka. Miała na sobie cekinową suknię w odcieniach purpury i srebra, która mieniła się w blasku kolorowych świateł. Jej długie, platynowe włosy były idealnie ułożone w fale, a makijaż - z przesadnie długimi rzęsami i błyszczącym cieniem na powiekach - nadawał jej wyrazistości.
-Hej, kochani! Co podać?- Zapytała, uśmiechając się przyjaźnie. Jej męski, trochę zachrypnięty ton kontrastował z perfekcyjnie kobiecym wyglądem.-Mamy dzisiaj specjalne drinki, mogę coś zaproponować?- Dodała, mrugając kokieteryjnie rzęsami i wachlując się menu. To nie była kobieta - to był FACET PRZEBRANY ZA BABĘ! Ani Isaac ani Daisy, nie oglądali nigdy polskich kabaretów, więc nawet do głowy im nie przyszło, żeby się zaśmiać. Bagshot jednak spojrzał na kuzynke z uwagą, chcąc wybadać jej reakcje na "inność", którą miała przed oczami.
Isaac poprowadził Daisy do stolika, który znajdował się tuż pod niewielka sceną. Stał na niej wysoki statyw na mikrofon, za którym wisiała czerwona kurtyna.
-Czego się napijesz, Daisy? Palisz?- Zapytał kuzynki, odsuwając jej krzesło, żeby mogła usiąść pierwsza. Mieli szczęście - oba siedziska posiadały miękkie poduszki oraz oparcia.
Wokół innych stolików zebrali się goście o różnorodnym wyglądzie i charakterze. Niektórzy mieli na sobie błyszczące, ekstrawaganckie stroje - brokatowe marynarki, pióra i kapelusze, jakby sami zaraz mieli wystąpić na scenie. Niedaleko siedziała para młodych chłopaków oraz trzy dziewczyny. Wszyscy w krzykliwych koszulach z szerokimi kołnierzami. Rozmawiali z ożywieniem, śmiejąc się i przekomarzając. Niedaleko nich kobieta w stroju z epoki - plisowana spódnica, włosy spięte w wysoką kokardę - spoglądała na scenę, poprawiając czerwoną szminkę w małym lusterku. W kącie sali, starszy mężczyzna o eleganckim wyglądzie siedział w towarzystwie dwóch mężczyzn, którzy trzymali się za ręce. Wyglądali na zdenerwowanych, ale pomimo tego uśmiechali się do siebie. W powietrzu unosił się lekki dym papierosowy, mieszający się z zapachem alkoholu i perfum. Wokół panował gwar rozmów, śmiechu i stukotu szkła. Ludzie rozluźniali się, pijąc drinki, plotkując i ciesząc się swoim towarzystwem.
Czarodzieje, którzy wcześniej żyli wśród mugoli, bardzo często uważali swoich magicznych pobratymców za dość ekscentrycznych. Niemagiczni zasiadający w lokalu "The Camden Street", pobijali ich pod tym względem na głowę. Albo i nawet o trzy głowy!
Kiedy kuzynostwo usiadło, podeszła do nich wysoka kelnerka. Miała na sobie cekinową suknię w odcieniach purpury i srebra, która mieniła się w blasku kolorowych świateł. Jej długie, platynowe włosy były idealnie ułożone w fale, a makijaż - z przesadnie długimi rzęsami i błyszczącym cieniem na powiekach - nadawał jej wyrazistości.
-Hej, kochani! Co podać?- Zapytała, uśmiechając się przyjaźnie. Jej męski, trochę zachrypnięty ton kontrastował z perfekcyjnie kobiecym wyglądem.-Mamy dzisiaj specjalne drinki, mogę coś zaproponować?- Dodała, mrugając kokieteryjnie rzęsami i wachlując się menu. To nie była kobieta - to był FACET PRZEBRANY ZA BABĘ! Ani Isaac ani Daisy, nie oglądali nigdy polskich kabaretów, więc nawet do głowy im nie przyszło, żeby się zaśmiać. Bagshot jednak spojrzał na kuzynke z uwagą, chcąc wybadać jej reakcje na "inność", którą miała przed oczami.