07.09.2024, 04:52 ✶
- Może go jakoś nazwiemy? Może Boblin? Albo Głębin, bo wiesz... Głębina - rzuciła blondynka niby to niezobowiązująco, ale było widać po jej twarzy jak zadowolona była z samego wrażenia, jakie wywarła obecność goblina, którego nikt się nie spodziewał. - Wiesz co ja nie do końca jestem pewna, czy to się tak da. W sensie... czy go nie trzeba jakoś zaprogramować? To się jakieś runy klepie czy może trzeba to jakoś nagrać? Bo najlepsze co mogę zrobić to wepchnąć w to może jakiegoś ducha, ale też ciężko bo trzeba by go jakoś usiedzieć w tym goblinie - pokręciła głowa odrobinę zrezygnowana, bo w sumie nie przemyślała tego, a pomysł Maeve był jeszcze lepszy od jej własnego.
- Nna ohyel skurysynoo - wymruczał goblin.
- CO! - McKinnon uniosła ręce do góry, kiedy rzeźba się odezwała. Czy to w sumie wciąż się kategoryzowało jako rzeźba? Kot zafuczał gdzieś z rogu pokoju, najwyraźniej również wzięty z zaskoczenia. Jeśli Maeve myślała że bóbr na Nokturnie cieszył to teraz powinna się chyba poczuć, jakby właśnie gwiazda do niej przyszła, bo Ambrosia nie mogła się posiąść z radości, która zaraz się zmieniła w lekką panikę, bo to był chyba handel żywym towarem, a ona się nie na takie rzeczy pisała. - Maeve! CZY TY TO SŁYSZYSZ? On mówi. On coś powiedział. Sprzedali mi żywego goblina, który nie może się ruszać!! - potrząsnęła rozemocjonowana rękoma, a potem dopadła do goblina i potrząsnęła nim. A przynajmniej spróbowała bo był cholernie ciężki. - Jest do ciebie jakaś instrukcja? - zagaiła, niby to po przyjacielsku, ale gdzieś tam pod spodem kryła się jawna desperacja. Kulfon Lorraine nagle nie miał najmniejszego znaczenia, bo powiedzmy sobie szczerze, no nie zamawiała tego u najwyższej klasy rzemieślników i mogła się spodziewać tego typu obrotu spraw. Goblina jednak... goblina nikt się nie spodziewał.
- Nna ohyel skurysynoo - wymruczał goblin.
- CO! - McKinnon uniosła ręce do góry, kiedy rzeźba się odezwała. Czy to w sumie wciąż się kategoryzowało jako rzeźba? Kot zafuczał gdzieś z rogu pokoju, najwyraźniej również wzięty z zaskoczenia. Jeśli Maeve myślała że bóbr na Nokturnie cieszył to teraz powinna się chyba poczuć, jakby właśnie gwiazda do niej przyszła, bo Ambrosia nie mogła się posiąść z radości, która zaraz się zmieniła w lekką panikę, bo to był chyba handel żywym towarem, a ona się nie na takie rzeczy pisała. - Maeve! CZY TY TO SŁYSZYSZ? On mówi. On coś powiedział. Sprzedali mi żywego goblina, który nie może się ruszać!! - potrząsnęła rozemocjonowana rękoma, a potem dopadła do goblina i potrząsnęła nim. A przynajmniej spróbowała bo był cholernie ciężki. - Jest do ciebie jakaś instrukcja? - zagaiła, niby to po przyjacielsku, ale gdzieś tam pod spodem kryła się jawna desperacja. Kulfon Lorraine nagle nie miał najmniejszego znaczenia, bo powiedzmy sobie szczerze, no nie zamawiała tego u najwyższej klasy rzemieślników i mogła się spodziewać tego typu obrotu spraw. Goblina jednak... goblina nikt się nie spodziewał.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror