07.09.2024, 12:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.10.2024, 23:02 przez Jonathan Selwyn.)
Świeczki Mulciberów
Jonathan podał czarodziejowi dokładnie odliczoną kwotę, a następnie odebrał zakupione przedmioty, dziękując za nie uśmiechem. Teraz, gdy to już było załatwione mógł się w pełni poświęcić uczestniczenie w tej przyjemnej scence rodzajowej, której był właśnie świadkiem.
– Ah tak Richard, oczywiście. Muszę przyznać, że gdy Anthony mi o tym wspominał nie mogłem nie czuć pewnej zazdrości, że przeprowadziłeś się w tak urokliwe miejsce. Słyszałem, że przyroda naprawdę tam zachwyca, co Shafiq jedynie potwierdzał za każdym razem – oznajmił, wciąż uśmiechając się do wszystkich zgromadzonych, przenosząc jednak wzrok na młodszych Mulciberów, zwłaszcza na Charlesa, który mówił najwięcej, chociaż zanim to zrobił, ścisnął w geście powitania dłoń Leonarda. Jak dobrze, że bliźnięta w rodzinie Mulciberów nie były czymś charakterystycznym dla tego konkretnego rodu, bo tak jak w szkole miał problem z rozróżnianiem Richarda i Roberta, tak gdyby Leonarda i Charlesa też dotyczyłaby ta przypadłość, wyglądałoby to pewnie bardzo podobnie. Poza tym nie chciałby odziedziczyć po rodzinie matki czegoś więcej niż nici. – W łamaniu serc, akurat nigdy nie musiałem mu pomagać. Świetnie radzi sobie z tym. sam – zażartował i pokręcił głową. – Proszę, nie przepraszaj za wylewność. Sam pewnie reagowałbym podobnie gdybym miał również takiego znakomitego wujka. Słyszeliście, że został mistrzem łucznictwa? – Z tymi słowami poklepał krótko Anthony'ego po plecach i ponownie utkwił wzrok w dwójce młodszych czarodziejów. – Jeśli mogę się spytać, kraj Shakespeare'a tak was po prostu zachwycił, że chcecie zostać, czy też to kraj Ibsena okazał się ostatecznie rozczarowywujący?