08.09.2024, 08:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2024, 08:23 przez Thomas Figg.)
Thomas już prawie zadał jej pytanie czy chce o tym porozmawiać i czy nie chce ciepłej herbaty, nie miał w zwyczaju przecież ignorować innych osób i oznak, że potrzebują chwili odpoczynku i pogadania o swoich problemach. Jednakże Geraldine przyszła do niego w innej sprawie niż towarzyska rozmowa - zanotował więc w pamięci, żeby zwrócić na nią szczególną uwagę, ale nie wściubiać swojego nosa między drzwi i framugę.
- Nie zamierzam mówić nikomu, ale podejrzewam, że wiele osób widziało cię jak szłaś tutaj - zauważył, bo przecież trudno było ukryć odmienny kolor skóry, a jednak żeby tutaj przyjść musiała pokonać ładny kawałek na Pokątnej, ale to chyba samo w sobie już problemem nie było aż tak wielkim niż informowanie wszystkich wszem i wobec co się stało. Cóż tego drugiego Thomas też nie zamierzał robić.
- Trochę ich trafiło w moje ręce podczas podróży - wzruszył ramionami, nie było sensu ukrywać skąd zna mugolski rzeczy, co prawda nie chciał jej zdradzać zbyt wiele, nie znał jej na tyle, aby ufać jej i w pełni przekazać informację na temat tego, że odwiedza niemagiczny Londyn nie tylko w celach przemieszczania się.
Zmierzył ją dziwnym spojrzeniem marszcząc brwi, kiedy wspomniała o wieszaniu kota za ogon nad drzwiami - cieszył się, że ani Pazur, ani Lady czy Karl nie usłyszeli jej słów, wolałby nie myśleć co by się stało, gdyby tak było. Wieszanie kota z ogon? Ekstremalne zachowanie i nie rozumiał czemu ktoś miałby tak robić. - Nie jest taki zły, tylko strasznie próbuje być zabawny - powiedział zdając sobie sprawę, że równie dobrze ktoś mógłby to powiedzieć o nim.
- Tak, jestem - potwierdził i spoglądał jak wypija zawartość fiolki i uderza ją zaklęcie. Z zadowoleniem obserwował jak jej skóra wraca do normalności. Uśmiechnął się i podszedł nieco bliżej, także dzieliło ich niecały metr od siebie i przyglądał się uważnie pannie Yaxley. - Wiesz, mordowanie klientów źle sprzyja biznesowi - odpowiedział na jej wcześniejsze słowa i pokiwał głową.
- Wróciłaś do normalności - oznajmił z uśmiechem i pewnie podałby jej lusterko, żeby mogła się zobaczyć, ale nie było to najlepszym pomysłem, nadal musiał przełamać klątwę.
Zanim jednak zabrał się do tego, samemu też wychylił zawartość fiolki z tym samym płynem i rzucił na siebie zaklęcie.
Poczuł jak otacza go magia i po całym ciele rozlewa się ciepłe przyjemne uczucie, jakby ktoś oblał go ciepłą wodą. Z zadowoleniem stwierdził, że i tym razem udało się przełamać efekt klątwy.
- Dobra teraz trzeba zająć się tym lusterkiem. - mruknął pod nosem odwracając spojrzenie w kierunku przedmiotu leżącego na stole.
- Nie zamierzam mówić nikomu, ale podejrzewam, że wiele osób widziało cię jak szłaś tutaj - zauważył, bo przecież trudno było ukryć odmienny kolor skóry, a jednak żeby tutaj przyjść musiała pokonać ładny kawałek na Pokątnej, ale to chyba samo w sobie już problemem nie było aż tak wielkim niż informowanie wszystkich wszem i wobec co się stało. Cóż tego drugiego Thomas też nie zamierzał robić.
- Trochę ich trafiło w moje ręce podczas podróży - wzruszył ramionami, nie było sensu ukrywać skąd zna mugolski rzeczy, co prawda nie chciał jej zdradzać zbyt wiele, nie znał jej na tyle, aby ufać jej i w pełni przekazać informację na temat tego, że odwiedza niemagiczny Londyn nie tylko w celach przemieszczania się.
Zmierzył ją dziwnym spojrzeniem marszcząc brwi, kiedy wspomniała o wieszaniu kota za ogon nad drzwiami - cieszył się, że ani Pazur, ani Lady czy Karl nie usłyszeli jej słów, wolałby nie myśleć co by się stało, gdyby tak było. Wieszanie kota z ogon? Ekstremalne zachowanie i nie rozumiał czemu ktoś miałby tak robić. - Nie jest taki zły, tylko strasznie próbuje być zabawny - powiedział zdając sobie sprawę, że równie dobrze ktoś mógłby to powiedzieć o nim.
- Tak, jestem - potwierdził i spoglądał jak wypija zawartość fiolki i uderza ją zaklęcie. Z zadowoleniem obserwował jak jej skóra wraca do normalności. Uśmiechnął się i podszedł nieco bliżej, także dzieliło ich niecały metr od siebie i przyglądał się uważnie pannie Yaxley. - Wiesz, mordowanie klientów źle sprzyja biznesowi - odpowiedział na jej wcześniejsze słowa i pokiwał głową.
- Wróciłaś do normalności - oznajmił z uśmiechem i pewnie podałby jej lusterko, żeby mogła się zobaczyć, ale nie było to najlepszym pomysłem, nadal musiał przełamać klątwę.
Zanim jednak zabrał się do tego, samemu też wychylił zawartość fiolki z tym samym płynem i rzucił na siebie zaklęcie.
Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Poczuł jak otacza go magia i po całym ciele rozlewa się ciepłe przyjemne uczucie, jakby ktoś oblał go ciepłą wodą. Z zadowoleniem stwierdził, że i tym razem udało się przełamać efekt klątwy.
- Dobra teraz trzeba zająć się tym lusterkiem. - mruknął pod nosem odwracając spojrzenie w kierunku przedmiotu leżącego na stole.