Siedziała przy swoim łóżku, czas płynął, sama tak naprawdę nie wiedziała ile go minęło. Nie było to istotne. Liczyło się tylko to, że musiała być przy nim. Musiała znaleźć się obok, kiedy się obudzi. Nie wiedziała ile czasu zajmie mu dojście do siebie po wypiciu takiej ilości eliksirów, nie miała pojęcia jak jego organizm sobie z tym wszystkim poradzi.
Przygotowała się jednak na jego ewentualne obudzenie. Na niewielkim stoliku stał spory dzbanek z wodą, herbata, jednak nie przyniosła już żadnych mikstur, powinni się teraz obyć bez nich. Nie mógł ciągle sztucznie się uspokajać, to nie przynosiło nic dobrego. Powinien wreszcie poradzić sobie ze swoimi emocjami, przetrawić to wszystko. Bez względu na to ile będzie go to kosztowało. Zdawała sobie sprawę, że może to nie być nic przyjemnego, jednak musiało się wydarzyć, nie mogli odwlekać tego momentu w nieskończoność.
Dostrzegła ruch na łóżku. Serce zabiło jej mocniej, chyba nadszedł ten moment, w którym razem będą musieli sobie z tym wszystkim poradzić. Wiedziała, że im się to uda, czuła pewność, chociaż może zupełnie bezpodstawnie, jednak nie mogło być inaczej.
Zachęcona ruchem na łóżku postanowiła nieco się zbliżyć i odnaleźć jego dłoń. Nie położyła się obok, bo nie miała pojęcia, czy tego właśnie potrzebował. Odnalazła jego dłoń i wplotła w nią swoje palce. Chciała dodać mu otuchy, pokazać, że jest w tym wszystkim z nim, chociaż mógł tego nie chcieć.