Na zadane pytanie, Leonard milczał. Co znaczyło, że najwyraźniej nie umiał udzielić odpowiedzi, albo nie chciał otwarcie przyznać przed swoim ojcem, że jest tchórzem. Tak to teraz wyglądało w oczach Richarda. Leonard wolał uciec od problemu, zamiast próbować go rozwiązać. Nie udawało się samemu, dlaczego nie poprosił o pomoc? Mieliby to już dawno z głowy.
Problem się pogłębiał. Musiał synowi wyjaśnić jego konsekwencje, przez które wciągana jest ich rodzina. Odłam ich gałęzi. Co zrobi, jeżeli to pójdzie za daleko i dziewczyna wciągnie w to jeszcze jego rodzeństwo? Może była już u nich w domu i poznała Scarlett?
Nachodziła go. Nie akceptowała rozstania. Richard przez chwilę milczał, kiedy usłyszał odpowiedź Leonarda. O tyle dobrze, że na razie kończy się na nachodzeniu a nie rękoczynów jakichś czy pisanych gróźb. Histeryczka. Sprawa jednak wyglądać mogła na delikatną.
Wyjaśnił poważnie ale spokojnie. Chcąc zwrócić Leonardowi uwagę na pewne zasady, spojrzenie na zaistniałą sytuację. Pozwoli aby kobieta dominowała?
Spotkanie z Guldbrandsenem zostanie umówione przez Richarda, niezależnie od decyzji Leonarda. Leonardowi pozostanie wziąć dzień, dwa wolnego na wyjazd. Chyba, że uda się im zorganizować spotkanie w weekend.