09.09.2024, 14:13 ✶
Chciał powiedzieć coś więcej, wyrazić swe ekstatyczne uwielbienie dla jego osoby i swój bezgraniczny podziw, ale struny głosowe Perseusa zacisnęły się nieprzyjemnie, skutecznie przy tym uniemożliwiając mu wydobycie najcichszego chociażby dźwięku. Mógł jedynie na niego patrzeć z platonicznym oddaniem w bezdennej czerni tęczówek pomieszanej z przyziemnością pożądania skrzącej się w zielonych refleksach i bezsilnie zastanawiać się, jak dalece sięgają jego uczucia względem Laurenta. Czy było to sacrum jaśniejące w jego jestestwie i rzucające na kolana jego - grzesznika, żałośnie wijącego się u jego stóp, błagającego o jedno chociażby spojrzenie pełne łaski? Czy może było mu bliżej do profanum, które nakazywało wyobraźni fantazjować o cieple jego ciała przyszpilonego do miękkiej pościeli i niecierpliwych palcach rozpinających kolejne guziki koszuli?
Och, wpływał na niebezpieczne wody.
— Twoja kuzynka zna się na rzeczy — wydusił wreszcie z siebie dyplomatycznie, rozdarty pomiędzy świat powinien usłyszeć o twoim talencie, Laurencie, a bezczelnością twierdzenia nie chcę się tobą z nikim dzielić. Tymczasem natrętna myśl wdzierała się do jego głowy raz za razem; wyproszona wracała ze zdwojoną siłą odbijając się od ścianek czaszki i wwiercała się w jego psyche coraz mocniej i boleśniej: pamiętaj o żonie! Perseus nie zapomniał jednak o złożonych przed kilkoma dniami obietnicach i opuszkami palców obracał obrączkę mieniącą się złotym palcem na jego dłoni. Nagle wydało mu się, jakby ta obrączka niesamowicie mu ciążyła; podjął się nawet próby zdjęcia jej z palca, ale odważył się tylko przesunąć ją do pierwszego paliczka. W tym momencie poczuł jakiś wewnętrzny opór, jakby wszystko wewnątrz niego burzyło się przed tym czynem, dlatego obrączka wróciła na swoje miejsce. Z boku wyglądało to jak zabawa, nieudolna próba zajęcia czymś rąk. On sam nie dawał po sobie poznawać tego, jak ciężką bitwę toczył ze sobą samym.
Równolegle do myśli o Vesperze pojawiała się inna, będąca wyrazem drzemiącej w nim zachłanności; a może by tak zaprosić Laurenta do ich wspólnego łoża? Mieć ich oboje przy sobie, bez dławiącej konieczności wybrania jednego. Jakże wszystko byłoby wtedy proste! Nie, nie mógł tego zrobić - pragnął ich dwojga, ale każdego chciał zachować tylko dla siebie. Zazdrość podchodziła mu do przełyku goryczą żółci na samo wyobrażenie krzyżujących się spojrzeń jego żony i Prewetta.
Z trudem odsunął od siebie te żałosne dywagacje.
— Wyruszamy na poszukiwanie śladów zanim mugole wszystkie zadepczą? — zaproponował wreszcie z uśmiechem migoczącym na bladym licu. Jedynie w kącikach obsydianowych oczu czaił się strach. Czego się tak obawiasz, Perseusie? Odpowiedź siedziała naprzeciwko niego: tej samej siły, przez którą Laurent nie chciał zostawać z nim sam na sam.
Och, wpływał na niebezpieczne wody.
— Twoja kuzynka zna się na rzeczy — wydusił wreszcie z siebie dyplomatycznie, rozdarty pomiędzy świat powinien usłyszeć o twoim talencie, Laurencie, a bezczelnością twierdzenia nie chcę się tobą z nikim dzielić. Tymczasem natrętna myśl wdzierała się do jego głowy raz za razem; wyproszona wracała ze zdwojoną siłą odbijając się od ścianek czaszki i wwiercała się w jego psyche coraz mocniej i boleśniej: pamiętaj o żonie! Perseus nie zapomniał jednak o złożonych przed kilkoma dniami obietnicach i opuszkami palców obracał obrączkę mieniącą się złotym palcem na jego dłoni. Nagle wydało mu się, jakby ta obrączka niesamowicie mu ciążyła; podjął się nawet próby zdjęcia jej z palca, ale odważył się tylko przesunąć ją do pierwszego paliczka. W tym momencie poczuł jakiś wewnętrzny opór, jakby wszystko wewnątrz niego burzyło się przed tym czynem, dlatego obrączka wróciła na swoje miejsce. Z boku wyglądało to jak zabawa, nieudolna próba zajęcia czymś rąk. On sam nie dawał po sobie poznawać tego, jak ciężką bitwę toczył ze sobą samym.
Równolegle do myśli o Vesperze pojawiała się inna, będąca wyrazem drzemiącej w nim zachłanności; a może by tak zaprosić Laurenta do ich wspólnego łoża? Mieć ich oboje przy sobie, bez dławiącej konieczności wybrania jednego. Jakże wszystko byłoby wtedy proste! Nie, nie mógł tego zrobić - pragnął ich dwojga, ale każdego chciał zachować tylko dla siebie. Zazdrość podchodziła mu do przełyku goryczą żółci na samo wyobrażenie krzyżujących się spojrzeń jego żony i Prewetta.
Z trudem odsunął od siebie te żałosne dywagacje.
— Wyruszamy na poszukiwanie śladów zanim mugole wszystkie zadepczą? — zaproponował wreszcie z uśmiechem migoczącym na bladym licu. Jedynie w kącikach obsydianowych oczu czaił się strach. Czego się tak obawiasz, Perseusie? Odpowiedź siedziała naprzeciwko niego: tej samej siły, przez którą Laurent nie chciał zostawać z nim sam na sam.
Koniec sesji
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory