Wiedziała, że będzie musiała znajdować się przy nim kiedy się obudzi. Nie miała zamiaru zostawić go samego już nigdy więcej. Pamiętała, jak boleśnie skończyło się to ostatnio, kiedy myślał, że go odrzuciła. Nie dopuściłaby do czegoś podobnego. Nie zamierzała by cokolwiek ich znowu rozdzieliło. Bez względu na to, co by się między nimi wydarzyło lub nie. Za bardzo jej na nim zależało.
Przyciągnął jej rękę i ucałował, co przyniosło jej spokój. Faktycznie była jeszcze dla nich nadzieja, mimo tego wszystkiego, nie odrzucał jej, nadal potrzebował jej bliskości.
Poczuła silniejsze pociągnięcie, skłoniło ją to więc do wdrapania się na łóżko. Wcześniej tego nie zrobiła, bo nie miała pojęcia jak zareagowałby na jej obecność tuż obok, szczególnie, że eliksiry, które wypił przestawały działać. Takie powroty do rzeczywistości bywały bolesne.
Wtuliła się w niego całym ciałem, pragnęła tej bliskości. Jeszcze kilka godzin temu przecież nie wiedziała, czy w ogóle będzie chciał na nią patrzeć. Oddychała spokojnie, chociaż obawiała się tego, co powie. Nie mogło być jednak źle, nie kiedy znajdował się obok i pragnął jej obecności.
Głaskała dłonią jego policzek, leżała twarzą tuż przy jego twarzy, niemalże dotykała jego nos swoim. W jej oczach nie było widać obawy. Wbrew temu co się działo, starała się być spokojna.
- Nie chcę cię stracić Sam, nigdy więcej. - Powiedziała cicho, bo to była jedyna rzecz, której w tej chwili była pewna. Co zrobią? Nie miała pojęcia. Będą musieli podzielić się prawdą, a ona jakoś sobie z tym poradzi. To ona była zła w tej historii, to ona ukrywała przed nim prawdę.
- Będziemy żyć, jakby los nam nie ukradł tych ośmiu lat, tak jak powinno być od dawna. - Może nie było to wcale takie proste, zamierzała jednak doprowadzić do tego, że wszystko się ułoży, ich najbliżsi poznają prawdę. To musiało się wydarzyć prędzej, czy później.