09.09.2024, 22:52 ✶
Rzeczywiście Basil wspominał o jakiejś koszmarnej randce z jakąś office siren. To była chyba sprawa zamknięta, a Icarus rozumiał, że takie rzeczy czasem się nie udawały. Oj, on też w ciągu ostatnich dwóch lat miał kilka schadzek bez przyszłości. Jedna była na przykład z jednym płomiennowłosym mężczyzną, bodajże Weasleyem. Jego pierwsza i jedyna przygoda z facetem. A może Basil wolał właśnie mężczyzn? To absolutnie nie był problem. Przecież w Rzymie mężczyźni swobodnie wchodzili w romantyczne i seksualne relacje ze sobą nawzajem. Można powiedzieć, że dla historyka od Rzymu przespanie się z facetem było częścią badań naukowych.
– Był na randce, ale podobno skończyła się beznadziejnie – odpowiedział Icarus, wyrywając się z rozmyślań o urokach tamtego Weasleya.– Od tamtego czasu cisza w eterze.
Nagle Cerber zwęszył trop. Icarus pogłaskał go po głowie i podrapał za uszami. Praca z takim detektywem była przyjemnością. No i to było przeurocze, że pies im pomagał. Drapiąc zwierzaka za uszami, Icarus wypowiedział kilka bardzo typowych tekstów typu "no kto jest dobrym pieskiem?" i "ależ ty jesteś mądry”. Potem jednak zwrócił uwagę na dziennik.
Owszem, rozbawiła go data wskazana przez Electrę. Aż parsknął śmiechem, ale zaraz spoważniał. Nie mógł pozwalać sobie na to, by coś odwracało jego uwagę od głównego zadania.
– Wezmę to od ciebie na chwilę – zabrał Electrze dziennik i sam go przekartkował.
Poszukiwał imienia "Brenna" i rzeczywiście powtarzało się dość często. Szczególnie Basil miał zwyczaj spotykać ją w piątki trzynastego. Brzmiało to trochę jak... przeznaczenie łączące ich dwójkę.
– Wiesz może kim jest ta Brenna? – zapytał. Nie kojarzył zbytnio nikogo o takim imieniu. Albo jego pijany umysł sobie nie przypomniał... – Jeśli tak, może warto by było jakoś podrążyć temat. Choć sam nie wiem... Wygląda to, jakby jakaś klątwa przywodziła ich do siebie. Albo przeznaczenie. A każdy głupi wie, że z przeznaczeniem igrać nie można, bo ma się przesrane.
Ach tak, logika antycznej tragedii. Zawsze przydatna w szukaniu dziewczyny (lub chłopaka) dla brata.
– Był na randce, ale podobno skończyła się beznadziejnie – odpowiedział Icarus, wyrywając się z rozmyślań o urokach tamtego Weasleya.– Od tamtego czasu cisza w eterze.
Nagle Cerber zwęszył trop. Icarus pogłaskał go po głowie i podrapał za uszami. Praca z takim detektywem była przyjemnością. No i to było przeurocze, że pies im pomagał. Drapiąc zwierzaka za uszami, Icarus wypowiedział kilka bardzo typowych tekstów typu "no kto jest dobrym pieskiem?" i "ależ ty jesteś mądry”. Potem jednak zwrócił uwagę na dziennik.
Owszem, rozbawiła go data wskazana przez Electrę. Aż parsknął śmiechem, ale zaraz spoważniał. Nie mógł pozwalać sobie na to, by coś odwracało jego uwagę od głównego zadania.
– Wezmę to od ciebie na chwilę – zabrał Electrze dziennik i sam go przekartkował.
Poszukiwał imienia "Brenna" i rzeczywiście powtarzało się dość często. Szczególnie Basil miał zwyczaj spotykać ją w piątki trzynastego. Brzmiało to trochę jak... przeznaczenie łączące ich dwójkę.
– Wiesz może kim jest ta Brenna? – zapytał. Nie kojarzył zbytnio nikogo o takim imieniu. Albo jego pijany umysł sobie nie przypomniał... – Jeśli tak, może warto by było jakoś podrążyć temat. Choć sam nie wiem... Wygląda to, jakby jakaś klątwa przywodziła ich do siebie. Albo przeznaczenie. A każdy głupi wie, że z przeznaczeniem igrać nie można, bo ma się przesrane.
Ach tak, logika antycznej tragedii. Zawsze przydatna w szukaniu dziewczyny (lub chłopaka) dla brata.