15.01.2023, 23:28 ✶
Ją z kolei mugole kompletnie nie fascynowali. Zresztą w domu od dziecka jej powtarzano, że mugole są po prostu gorsi. No tak, byli, bo jak inaczej? W końcu nie potrafili nawet sprawić, by przedmioty lewitowały, nie mówiąc już o innych ułatwiaczach życia. Więc tak, mugole byli gorsi. Ale to nie znaczyło, ze nimi gardziła. Byli dla niej… Obojętni. Wolała ich po prostu ignorować. Żyli obok siebie, ale Lestrange uważała, że mugole nie powinni się wciskać do ich świata i wzajemnie. Że powinni żyć sobie osobno, obok siebie, i zostawić się wzajemnie w świętym spokoju. Niestety na tym też troche polegała jej praca, bo obecnie wielu mugoli padało ofiarą czarnoksiężników… I trzeba było jakoś temu zaradzić – by nie zdradzić ich świata. To była po prostu konieczność, obowiązek, który Victoria przyjmowała z westchnieniem, ale taka praca.
- Kiedy masz urodziny? – kobieta zmrużyła oczy, bo według niej, to Sauriel zamiast tak udawać, że cyka te fotki, to po prostu powinien dostać aparat i je robić faktycznie. Może powinna mu taki sprawić. Victoria wskazała mu gdzie mają spiżarkę i obserwowała, jak mężczyzna hasa wesoło po tej kuchni, zapoznając się z tym i owym.
Ciekawe skąd to założenie Sauriela? Czy ona mu wyglądała jak typowa pani domu, co to lubi gotować dla całej rodziny i buczy jeśli ktoś przestawi jakąś rzecz w kuchni?
Jego życzenie było absurdalne i Victoria niemalże spiorunowała go wzrokiem, nie dlatego, że sobie tu pozwalał i siedział na blacie w workiem mąki, nie.
Dlatego, że chciał, żeby piekła. ONA.
- Ale… Ale jak to robię babeczki – problem polegał na tym, że Victoria po prostu nigdy nie musiała gotować ani nic piec. I NIGDY W ŻYCIU TEGO NIE ROBIŁA. Zmarszczyła przy tym brwi i nerwowo przestąpiła z nogi na nogę. Było ewidentne, że czuła się bardzo niepewnie i niekomfortowo, co nie mogło jej się zdarzać często. - Gdybyś chciał jakiś eliksir no to mogę coś uwarzyć. Ale nie gotuję. I nie piekę – i założyłą ręce na piersi w pozycji defensywno-unikowej.
- Kiedy masz urodziny? – kobieta zmrużyła oczy, bo według niej, to Sauriel zamiast tak udawać, że cyka te fotki, to po prostu powinien dostać aparat i je robić faktycznie. Może powinna mu taki sprawić. Victoria wskazała mu gdzie mają spiżarkę i obserwowała, jak mężczyzna hasa wesoło po tej kuchni, zapoznając się z tym i owym.
Ciekawe skąd to założenie Sauriela? Czy ona mu wyglądała jak typowa pani domu, co to lubi gotować dla całej rodziny i buczy jeśli ktoś przestawi jakąś rzecz w kuchni?
Jego życzenie było absurdalne i Victoria niemalże spiorunowała go wzrokiem, nie dlatego, że sobie tu pozwalał i siedział na blacie w workiem mąki, nie.
Dlatego, że chciał, żeby piekła. ONA.
- Ale… Ale jak to robię babeczki – problem polegał na tym, że Victoria po prostu nigdy nie musiała gotować ani nic piec. I NIGDY W ŻYCIU TEGO NIE ROBIŁA. Zmarszczyła przy tym brwi i nerwowo przestąpiła z nogi na nogę. Było ewidentne, że czuła się bardzo niepewnie i niekomfortowo, co nie mogło jej się zdarzać często. - Gdybyś chciał jakiś eliksir no to mogę coś uwarzyć. Ale nie gotuję. I nie piekę – i założyłą ręce na piersi w pozycji defensywno-unikowej.