10.09.2024, 13:30 ✶
Uwielbiał, gdy Nicholas rzucał mu te spojrzenia. Ostrzegawcze, sugerujące że za chwilę być może nie wyjdzie z siebie, ale stanie po prostu obok niego samego i albo mu przypierdoli, albo zmieni jego życie w piekło. Czuł wtedy, że życie nabiera kolorów. Tak jak wtedy, gdy byli razem z Louvainem i zmienił mu twarz na taką, która się uśmiecha. Wciąż uważał, że był to jeden z jego najdoskonalszych żartów, chociaż starał się tym na głos nie chełpić.
Posłał więc Nicholasowi lekki uśmiech, z pozoru niewinny, ale Travers doskonale wiedział, że Rodolphus zrobił to celowo. Ten facet nic nie zostawiał przypadkom.
- Pamiętaj, że zniknęły jeszcze trzy osoby plus kilka mugoli, z tym że ich znaleziono martwych, z tego co pamiętam - powiedział, przekrzywiając głowę. Zerknął jeszcze kontrolnie na Atreusa, który właśnie wchodził do kręgu. Czy widział, że Nicholas rozproszył zaklęcie, czy po prostu ładował się na hurra? Nie miało to znaczenia, bo w tej chwili obsydianowy krąg był nieaktywny i wolał wierzyć, że Bulstrode nie był kompletnym debilem i się zorientował, że Niewymowny przerwał zaklęcie. - Być może nie jest on tak zaawansowanym czarownikiem, by wszystko poszło gładko i za pierwszym razem?
Zapytał bardziej ogółu, niż siebie. Miast jednak teraz zajmować się kręgiem, bo ten był już zaopiekowany, podszedł do nekromanty. Kucnął przy nim i chwycił go za podbródek. Jego twarz nie wyrażała żadnych większych emocji poza ciekawością. Nie odzywał się do niego na razie, po prostu studiował jego reakcje i emocje. I pilnował, żeby się nie uwolnił, bo kto wie co mogłoby przyjść temu facetowi do łba.
Posłał więc Nicholasowi lekki uśmiech, z pozoru niewinny, ale Travers doskonale wiedział, że Rodolphus zrobił to celowo. Ten facet nic nie zostawiał przypadkom.
- Pamiętaj, że zniknęły jeszcze trzy osoby plus kilka mugoli, z tym że ich znaleziono martwych, z tego co pamiętam - powiedział, przekrzywiając głowę. Zerknął jeszcze kontrolnie na Atreusa, który właśnie wchodził do kręgu. Czy widział, że Nicholas rozproszył zaklęcie, czy po prostu ładował się na hurra? Nie miało to znaczenia, bo w tej chwili obsydianowy krąg był nieaktywny i wolał wierzyć, że Bulstrode nie był kompletnym debilem i się zorientował, że Niewymowny przerwał zaklęcie. - Być może nie jest on tak zaawansowanym czarownikiem, by wszystko poszło gładko i za pierwszym razem?
Zapytał bardziej ogółu, niż siebie. Miast jednak teraz zajmować się kręgiem, bo ten był już zaopiekowany, podszedł do nekromanty. Kucnął przy nim i chwycił go za podbródek. Jego twarz nie wyrażała żadnych większych emocji poza ciekawością. Nie odzywał się do niego na razie, po prostu studiował jego reakcje i emocje. I pilnował, żeby się nie uwolnił, bo kto wie co mogłoby przyjść temu facetowi do łba.