10.09.2024, 19:17 ✶
— Masz na myśli, że to Anthony go tam podłożył? — nie spodziewałaby się takich żartów, po szanowanym polityku. — Hej, nie możesz się o to obwiniać. Sporo osób by się tak zachowało w obliczu swojego największego strachu. — ścisnęła go mocniej za ramię.
Kiedy chłopak zaczął ją obczajać, tylko wywróciła oczami.
— Ha! Dzięki, doceniam. — trafienie do tej samej kategorii co pan Selwyn i pani Kelly i tak było dużym wyróżnieniem, zwłaszcza, że z tego co słyszała, mama Jessiego była bardzo piękną kobietą. A zresztą, Electra dobrze wiedziała, że sama wygląda zajebiście.
— Ech, to jest niestety typowe. — dziewczyna zdawała sobie sprawę, że nawet najbardziej tolerancyjny rodzic najchętniej widziałby swoje dziecko z osobą przeciwnej płci. Heteroseksualizm był przecież uważany za normalny stan rzeczy, a wszystko inne było traktowane jak odstępstwo od normy. — Może z czasem zmieni zdanie? Ale na razie i tak nie jest najgorzej. — starała się zabrzmieć pocieszająco.
Nie spodziewała się, że Jessie od razu zgodzi się na wyjście do gejowskiego klubu, więc taką odpowiedź uznała za sukces.
— Jasne. Oferta cały czas będzie aktualna słońce. — nie zamierzała pośpieszać kolegi.
Po usłyszeniu historii o worku na ziemniaki, nie mogła powstrzymać wybuchu śmiechu.
— Buahahaha! — inni spacerowicze aż zaczęli się za nimi oglądać. — Haha, nie mogę. Po pierwsze, każdy może wyglądać dobrze w żółtym. Albo źle, ale to wszystko zależy od odcienia. — musiała otrzeć łzy z oczu. — Po drugie, podziwiam śmiałość twojej matki. Ją też chciałabym w końcu poznać. Po trzecie, biedna Madame Malkin. — chociaż Electra sama chętnie podjęłaby się wyzwania przerobienia worka tak, by zrobić z niego jakieś ładne ubranie.
— Nooo… Dziewczyny raczej na pewno lubi, bo kiedyś chodził z nimi na randki. Nie mam pojęcia jak z chłopakami, ale kogoś pewnie chciałby mieć, bo czyta romansidła. Chociaż... — po ostatniej rozmowie z Florence nabrała trochę wątpliwości co do ich planu. Skoro kuzynka nie odczuwała braku partnera, bo spełniała się w pracy, to może Basil miał podobnie? Może zbyt pochopnie podjęli działania? — Nie wiem, ale chciałabym, żeby się trochę rozerwał. On tak ciężko pracuje i opiekuje się nami, a to jak kolejna praca na pełen etat. — westchnęła. — Chciałabym, żeby ktoś dbał o niego tak, jak on dba o swoich bliskich.
Kiedy chłopak zaczął ją obczajać, tylko wywróciła oczami.
— Ha! Dzięki, doceniam. — trafienie do tej samej kategorii co pan Selwyn i pani Kelly i tak było dużym wyróżnieniem, zwłaszcza, że z tego co słyszała, mama Jessiego była bardzo piękną kobietą. A zresztą, Electra dobrze wiedziała, że sama wygląda zajebiście.
— Ech, to jest niestety typowe. — dziewczyna zdawała sobie sprawę, że nawet najbardziej tolerancyjny rodzic najchętniej widziałby swoje dziecko z osobą przeciwnej płci. Heteroseksualizm był przecież uważany za normalny stan rzeczy, a wszystko inne było traktowane jak odstępstwo od normy. — Może z czasem zmieni zdanie? Ale na razie i tak nie jest najgorzej. — starała się zabrzmieć pocieszająco.
Nie spodziewała się, że Jessie od razu zgodzi się na wyjście do gejowskiego klubu, więc taką odpowiedź uznała za sukces.
— Jasne. Oferta cały czas będzie aktualna słońce. — nie zamierzała pośpieszać kolegi.
Po usłyszeniu historii o worku na ziemniaki, nie mogła powstrzymać wybuchu śmiechu.
— Buahahaha! — inni spacerowicze aż zaczęli się za nimi oglądać. — Haha, nie mogę. Po pierwsze, każdy może wyglądać dobrze w żółtym. Albo źle, ale to wszystko zależy od odcienia. — musiała otrzeć łzy z oczu. — Po drugie, podziwiam śmiałość twojej matki. Ją też chciałabym w końcu poznać. Po trzecie, biedna Madame Malkin. — chociaż Electra sama chętnie podjęłaby się wyzwania przerobienia worka tak, by zrobić z niego jakieś ładne ubranie.
— Nooo… Dziewczyny raczej na pewno lubi, bo kiedyś chodził z nimi na randki. Nie mam pojęcia jak z chłopakami, ale kogoś pewnie chciałby mieć, bo czyta romansidła. Chociaż... — po ostatniej rozmowie z Florence nabrała trochę wątpliwości co do ich planu. Skoro kuzynka nie odczuwała braku partnera, bo spełniała się w pracy, to może Basil miał podobnie? Może zbyt pochopnie podjęli działania? — Nie wiem, ale chciałabym, żeby się trochę rozerwał. On tak ciężko pracuje i opiekuje się nami, a to jak kolejna praca na pełen etat. — westchnęła. — Chciałabym, żeby ktoś dbał o niego tak, jak on dba o swoich bliskich.