Kocie,
próbowałam cię złapać na lusterku, ale się nie udało, co chyba oznacza, że jesteś u siebie w domu. Trochę szkoda, bo może udało by ci się usłyszeć to dzieło sztuki jakie właśnie tworzy mój u k o c h a n y sąsiad. Przysięgam Ci, że w końcu mi się cierpliwość skończy i ten dzień dziecka też się skończy…
Jak się czujesz po wczoraj? Mnie jeszcze trochę bolą nogi i pospałam tylko chwilę tak w zasadzie, ale chciałam Ci podziękować za tę noc, bo bawiłam się naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że Ty też.
Przyszło mi też do głowy coś w związku z moim eksperymentalnym projektem wytwórczym. Na ile znasz rodzinę Yaxley? Jakiś czas temu skontaktowano mnie z jednym z nich, który… no cóż… miał tego pecha, że z łowcy sam stał się zwierzyną i skończyła się jego przygoda ze słońcem. Chłopak został przemieniony pół roku temu, a jego stwórca zostawił go samego sobie, w życiu nie widziałam kogoś bardziej zagubionego od niego. I pomyślałam sobie… Może byś się z nim spotkał? Pogadał? Nie wiem, nauczył nad sobą panować, czy cokolwiek? Bo chyba to mu najbardziej doskwiera. Jak się z nim umówiłam to wręcz prosił mnie, żeby zrobić to tak, żeby w razie czego został spacyfikowany, więc miałam w pogotowiu Strzałkę. Nic nie zrobił, jakby co, ale… A co ja Ci będę pisać, sam zresztą wiesz. Co myślisz?
Dziękuję Ci jeszcze raz! ♡