11.09.2024, 23:13 ✶
-Czempion i prorok bogini Matki.- Pokiwał głową z zadowoleniem i spojrzał na Sebastiana.-A gdybym tak ogłosił się błaznem bogini Matki? Jak zareagowałby na to kowen? Błazen z malutkimi grzeszkami.- Potarł się w zastanowieniu palcami po podbródku. Nieważne jak nudnego czy monotonnego tonu używałby duchowny - Isaac był bardzo zainteresowany.
-Błazen powinien przynosić radość, więc małe grzeszki czy brudy, byłyby nawet wskazane, prawda? Oprócz rozdawania uśmiechów, co mam nadzieję i tak już robię...- Uśmiechnął się kącikiem ust i przeczesał lekko grzywkę palcami.-...jakie mógłbym mieć obowiązki? Jak myślisz, hm? Tak czysto teoretycznie.- Pytał, a kiedy został trącony w ramię, zaśmiał się cicho pod nosem. Zaraz jednak zmarszczył brwi, bo papieros wypadł mu z ręki. Sięgnął po kolejnego.
-Tylko patrzyłem, czy pani patrzy na nas.- Powiedział szeptem, wzruszając ramionami.-No, to jak już przy kobietach jesteśmy, to jaki jest twój typ?-Zainteresował się. Był bardzo ciekawy odpowiedzi. Jakoś... nie mógł wyobrazić sobie Sebastiana, który wychodzi na randki, wita kogoś kwiatami czy głośno się śmieje. A to właśnie z tym kojarzyły się Isaac'owi pierwsze wspólne chwile. Z drugiej strony, nie miał najlepszej historii udanych związków - dobijał trzydziestki, a nadal był kawalerem. Miał nadzieję, że powodem tego były jego podróże, a nie okropny charakter. Starał się być dobrym człowiekiem i naprawdę chciał się ustatkować, ale... miał bardzo duże serce i owsiki, które nie pozwalały mu usiedzieć w miejscu. A może był gejem? To też było opcją. Ostatnio nawet miał okazję, żeby się nad tym trochę pozastanawiać. Zerknął więc na duchownego, oceniając w myślach, jak wysoko znajdował się w "skali ruchable".
Jeśli zaś chodziło o nieco poważniejszy temat na jaki przyszło im dyskutować, Isaac nie mógł zgodzić się ze swoim rozmówca.
-Lubię mieć świadomość, że moje własne życie i wybory leżą w moich rękach. To smutne, jeśli naprawdę wszystko zostało już zapisane.-Jego ton nie był stanowczy. Lubił rozmawiać, a nie wykłócać się czy na siłę przekonywać do własnego zdania.-Bogowie, żywioły, los - to wszystko brzmi jak wymówka, żeby nie brać pełnej odpowiedzialności za swoje czyny.-Zrobił krótką pauzę, żeby zaciągnąć się papierosem.-Oczywiście, niektóre rzeczy są poza naszą kontrolą. Ale w większości przypadków to nie ocean decyduje, czy postawimy na nim żagiel i w którą stronę skierujemy statek. To my decydujemy, jak walczyć z wiatrem. Nawet jeśli czasami to, co robimy, wydaje się tylko kroplą w morzu... to jednak jest nasza kropla.
-Błazen powinien przynosić radość, więc małe grzeszki czy brudy, byłyby nawet wskazane, prawda? Oprócz rozdawania uśmiechów, co mam nadzieję i tak już robię...- Uśmiechnął się kącikiem ust i przeczesał lekko grzywkę palcami.-...jakie mógłbym mieć obowiązki? Jak myślisz, hm? Tak czysto teoretycznie.- Pytał, a kiedy został trącony w ramię, zaśmiał się cicho pod nosem. Zaraz jednak zmarszczył brwi, bo papieros wypadł mu z ręki. Sięgnął po kolejnego.
-Tylko patrzyłem, czy pani patrzy na nas.- Powiedział szeptem, wzruszając ramionami.-No, to jak już przy kobietach jesteśmy, to jaki jest twój typ?-Zainteresował się. Był bardzo ciekawy odpowiedzi. Jakoś... nie mógł wyobrazić sobie Sebastiana, który wychodzi na randki, wita kogoś kwiatami czy głośno się śmieje. A to właśnie z tym kojarzyły się Isaac'owi pierwsze wspólne chwile. Z drugiej strony, nie miał najlepszej historii udanych związków - dobijał trzydziestki, a nadal był kawalerem. Miał nadzieję, że powodem tego były jego podróże, a nie okropny charakter. Starał się być dobrym człowiekiem i naprawdę chciał się ustatkować, ale... miał bardzo duże serce i owsiki, które nie pozwalały mu usiedzieć w miejscu. A może był gejem? To też było opcją. Ostatnio nawet miał okazję, żeby się nad tym trochę pozastanawiać. Zerknął więc na duchownego, oceniając w myślach, jak wysoko znajdował się w "skali ruchable".
Jeśli zaś chodziło o nieco poważniejszy temat na jaki przyszło im dyskutować, Isaac nie mógł zgodzić się ze swoim rozmówca.
-Lubię mieć świadomość, że moje własne życie i wybory leżą w moich rękach. To smutne, jeśli naprawdę wszystko zostało już zapisane.-Jego ton nie był stanowczy. Lubił rozmawiać, a nie wykłócać się czy na siłę przekonywać do własnego zdania.-Bogowie, żywioły, los - to wszystko brzmi jak wymówka, żeby nie brać pełnej odpowiedzialności za swoje czyny.-Zrobił krótką pauzę, żeby zaciągnąć się papierosem.-Oczywiście, niektóre rzeczy są poza naszą kontrolą. Ale w większości przypadków to nie ocean decyduje, czy postawimy na nim żagiel i w którą stronę skierujemy statek. To my decydujemy, jak walczyć z wiatrem. Nawet jeśli czasami to, co robimy, wydaje się tylko kroplą w morzu... to jednak jest nasza kropla.