12.09.2024, 04:27 ✶
To nawet nie było tak, że on jakoś konkretnie miał coś przeciwko losowi, który szarpał go w odpowiednim kierunku, albo że ktoś mu zdradzał jego tajniki. Bardziej chodziło o sposób w jaki to dowiozła i się tego absolutnie nie spodziewał. Jasnowidzowie z zasady byli nawiedzeni, ale czasem trafiał się pierdolnięty wśród pierdolniętych no i Scylla wydawała mu się takim oto egzemplarzem. Oprócz tego to się wydawała całkiem dobra dziewczyna. No może trochę opóźniona, szczególnie kiedy na pytanie skąd, to mu odpowiedziała że z Londynu jest, a na to Bulstrode wzniósł oczy na Rodophusa z niemym pytaniem czy ty to kurwa słyszysz?
Ale widocznie Lestrange to zrobił specjalnie, bo jak się z dziewuchą zaczął tutaj na środku pokoju tulić, to Atreus już wiedział że ta cała walka o sprawiedliwość i poczytalność jest przegrana. - Co to, piesek żeby ją ktoś podrzucał? - zapytał odrobinę tylko zdegustowany, czując że jedna paczka papierosów to mu na dzisiaj nie wystarczy, bo właśnie łapał za kolejnego, jakby bez tego miał zaraz zejść. - Nam? - nachmurzył się. - Ostatni raz kiedy sprawdzałem to pizdookie wrony są specjalnością Departamentu Tajemnic. Może powinienem Gregory'ego zapytać czy wam jakieś fundusze ucięli albo może czy postanowiliście przeprowadzić eksperymenty na jasnowidzach i niechcący ich wszystkich oślepiliście - rzucił, ni to wciąż nie w sosie, ni to ze złośliwym uśmiechem wymalowanym na twarzy, a potem się zaciągnął i zrobiło mu się z miejsca lepiej. Niemniej jednak, zaraz sam podszedł do stołu, ściągając marynarkę munduru, by rzucić ją na oparcie jednego z krzeseł.
- Co im zrobiły? Narzuciły wolę twórcy, pewnie jakimś parszywym zauroczeniem. Koniec sprawy - mruknął, ale przez moment przyglądał się wykrzywionym twarzom. - Dobra to zacznijmy może od tego która maska była na kim i jaki miała efekt - zarządził, ni to kierując te słowa do kolegi, ni to łapiąc za którąś teczkę i w niej próbując znaleźć notatki na ten temat. Łypnął też kontrolnie na Scyllę, czy dalej niczego nie dotykała, a w przypływie weny, trochę czekając na to że Lestrange się poczuje i zacznie sam mówić, spojrzał na te maski o wiele uważniej. Trzecim okiem.
percepcja na aurowidzenie
Ale widocznie Lestrange to zrobił specjalnie, bo jak się z dziewuchą zaczął tutaj na środku pokoju tulić, to Atreus już wiedział że ta cała walka o sprawiedliwość i poczytalność jest przegrana. - Co to, piesek żeby ją ktoś podrzucał? - zapytał odrobinę tylko zdegustowany, czując że jedna paczka papierosów to mu na dzisiaj nie wystarczy, bo właśnie łapał za kolejnego, jakby bez tego miał zaraz zejść. - Nam? - nachmurzył się. - Ostatni raz kiedy sprawdzałem to pizdookie wrony są specjalnością Departamentu Tajemnic. Może powinienem Gregory'ego zapytać czy wam jakieś fundusze ucięli albo może czy postanowiliście przeprowadzić eksperymenty na jasnowidzach i niechcący ich wszystkich oślepiliście - rzucił, ni to wciąż nie w sosie, ni to ze złośliwym uśmiechem wymalowanym na twarzy, a potem się zaciągnął i zrobiło mu się z miejsca lepiej. Niemniej jednak, zaraz sam podszedł do stołu, ściągając marynarkę munduru, by rzucić ją na oparcie jednego z krzeseł.
- Co im zrobiły? Narzuciły wolę twórcy, pewnie jakimś parszywym zauroczeniem. Koniec sprawy - mruknął, ale przez moment przyglądał się wykrzywionym twarzom. - Dobra to zacznijmy może od tego która maska była na kim i jaki miała efekt - zarządził, ni to kierując te słowa do kolegi, ni to łapiąc za którąś teczkę i w niej próbując znaleźć notatki na ten temat. Łypnął też kontrolnie na Scyllę, czy dalej niczego nie dotykała, a w przypływie weny, trochę czekając na to że Lestrange się poczuje i zacznie sam mówić, spojrzał na te maski o wiele uważniej. Trzecim okiem.
percepcja na aurowidzenie
Rzut Z 1d100 - 56
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 48
Sukces!
Sukces!