12.09.2024, 19:07 ✶
Mona nie sądziła, że pierwsze spotkanie z rodziną swojego chłopaka będzie dla niej tak stresujące. Oto stała przed drzwiami kamienicy Prewettów, czując, jakby zaraz miała stawić czoło Rogogonowi Węgierskiemu, któremu trzeba wyczyścić łapy. Icarus wspominał, że ani małej Electry, ani starszego o dwa lata Basila, który podobnie jak ona przynależała do tego samego domu w Hogwarcie, nie będzie tego wieczoru w posiadłości. Więc przy wspólnym stole zasiądzie ona, Icarus i jego ojciec. Cudownie.
Co tak naprawdę wiedziała o Deadalusie Prewett? Z pewnością był jej znany ze swojego chłodnego usposobienia i wysokich wymagań (takie Mona odniosła wrażenie z opowieści chłopaka). Ale Mona również wiedziała, że spotka się z mężczyzną, który jest darzony ogromnym szacunkiem. Poza tym Icarus nie kochałby swojego ojca, gdyby ten był złym człowiekiem, prawda? I choć Ari też zapewniał ją, że wszystko będzie w porządku i że to tylko jego ojciec, serce waliło jej jak oszalałe na myśl o tym, co może się wydarzyć za zamkniętymi drzwiami jego rodzinnej posiadłości. No tak. Tylko jego ojciec. Jakby to miało jej w czymś pomóc.
Lipcowe wieczorne powietrze wydawało się chłodniejsze i pomyślała, że ubrała się nieadekwatnie. Wyprostowała się i podniosła rękę, żeby zapukać. Czyż nie była wychowana, by stawić czoła takim momentom z godnością i spokojem? To nie była jej pierwsza taka uroczysta kolacja ani— ale pierwsza tego rodzaju, bo poznajesz—
Pomogła jej myśl, że za drzwiami czekał na nią jej Ari.
Drzwi otworzyły się dopiero po dłuższym momencie. Mona przez chwilę się obawiała, że źle trafiła, ale w końcu w progu stanął Icarus, jego wzrok pełen ciepła i zniecierpliwienia. Uśmiechnęła się szeroko. Chciała się na niego rzucić i wycałować; miała wrażenie, że ostatnim razem widziała go wieki temu!
— Cześć — powiedziała cicho do niego. — Mam nadzieję, że nie przybywam za wcześnie.
A potem jej wzrok powędrował w stronę salonu, gdzie dostrzegła sylwetkę Deadalusa Prewetta. Twarz mężczyzny była surowa, jakby chłodno kalkulująca każdą chwilę, każdy krok, który postawiła.
— Panie Prewett — skinęła głową z szacunkiem. — Bardzo dziękuję za zaproszenie. Icarus opowiadał mi wiele o panu i całej rodzinie.
— Mam nadzieję, że wieczór upłynie nam w miłej atmosferze — dodała, zerkając jeszcze raz na Icarusa z ciepłym uśmiechem, który na krótką chwilę zdradzał więcej, niż pozwalały na to zwykłe konwenanse.
Po czym z fałszywą pewnością siebie, przekroczyła próg, gotowa podjąć się roli, jaką wyznaczyli jej bogowie.
Co tak naprawdę wiedziała o Deadalusie Prewett? Z pewnością był jej znany ze swojego chłodnego usposobienia i wysokich wymagań (takie Mona odniosła wrażenie z opowieści chłopaka). Ale Mona również wiedziała, że spotka się z mężczyzną, który jest darzony ogromnym szacunkiem. Poza tym Icarus nie kochałby swojego ojca, gdyby ten był złym człowiekiem, prawda? I choć Ari też zapewniał ją, że wszystko będzie w porządku i że to tylko jego ojciec, serce waliło jej jak oszalałe na myśl o tym, co może się wydarzyć za zamkniętymi drzwiami jego rodzinnej posiadłości. No tak. Tylko jego ojciec. Jakby to miało jej w czymś pomóc.
Lipcowe wieczorne powietrze wydawało się chłodniejsze i pomyślała, że ubrała się nieadekwatnie. Wyprostowała się i podniosła rękę, żeby zapukać. Czyż nie była wychowana, by stawić czoła takim momentom z godnością i spokojem? To nie była jej pierwsza taka uroczysta kolacja ani— ale pierwsza tego rodzaju, bo poznajesz—
Pomogła jej myśl, że za drzwiami czekał na nią jej Ari.
Drzwi otworzyły się dopiero po dłuższym momencie. Mona przez chwilę się obawiała, że źle trafiła, ale w końcu w progu stanął Icarus, jego wzrok pełen ciepła i zniecierpliwienia. Uśmiechnęła się szeroko. Chciała się na niego rzucić i wycałować; miała wrażenie, że ostatnim razem widziała go wieki temu!
— Cześć — powiedziała cicho do niego. — Mam nadzieję, że nie przybywam za wcześnie.
A potem jej wzrok powędrował w stronę salonu, gdzie dostrzegła sylwetkę Deadalusa Prewetta. Twarz mężczyzny była surowa, jakby chłodno kalkulująca każdą chwilę, każdy krok, który postawiła.
— Panie Prewett — skinęła głową z szacunkiem. — Bardzo dziękuję za zaproszenie. Icarus opowiadał mi wiele o panu i całej rodzinie.
— Mam nadzieję, że wieczór upłynie nam w miłej atmosferze — dodała, zerkając jeszcze raz na Icarusa z ciepłym uśmiechem, który na krótką chwilę zdradzał więcej, niż pozwalały na to zwykłe konwenanse.
Po czym z fałszywą pewnością siebie, przekroczyła próg, gotowa podjąć się roli, jaką wyznaczyli jej bogowie.