13.09.2024, 00:05 ✶
Basilius posłał mu uśmiech, powstrzymując się, aby nie przewrócić oczami, tak aby gest, który dla niego miał być żartobliwy, nie wydał się Laurentowi w żaden sposób wredny.
- Może w takim razie nie powinieneś przestawać - zasugerował, bo nawet jeśli nie był wielkim fanem wplatania poetyckiego języka do codziennej mowy, to nie wątpił, że wypowiadane przez Laurenta słowa nie były najgorsze. Zresztą może przydałoby mu się jakieś inne hobby, niż wykrwawianie się i pakowanie w kłopoty.
Przeszli jeszcze kilka kroków, a tamto zamieszanie coraz bardziej przestawało być ich problemem, tak że myślenie o ich Ministrze Magii powoli schodziło na dalszy plan. Chyba.
- Dom? - zdziwił się, bo rzeczywiście wcześniej nie miał okazji o tym słyszeć. - Gdzie? - I co się stało z tym starym Na bogów, niech mu zaraz nie powie, że znowu postanowił przeżyć kolejną przygodę, wołało go kolejne morze i teraz jego stare miejsce zamieszkania znajduje się jakimś cudem na dnie oceanu.
Basilius, chociaż wciąż szedł nieco wolniej, niż zazwyczaj, nie wyglądał, jakby coś mu było poza standardowym zmęczeniem. Jedyne co to skrzywił się nieco, gdy Laurent spytał się go o powody podpadnięcia u Florence.
- Powiedzmy, że uznała mój pobyt w Windermere za nieco zbyt aktywny, niż powinien być - Innymi słowy, zamiast grzecznie czekać, aż będzie miał kogo opatrywać, postanowił pomóc w poszukiwaniach Bagshota przez co skończył pod ziemią. - A potem, gdy już to sobie wyjaśniliśmy, usiadłem na chwilę na tej takiej starej miotle, która stoi u ciotki i wuja chyba od zawsze, ona oszalała i skończyłem spadając z niej. - Miał jednak wrażenie, że podpadł bardziej za Windermere. Ah no i jeszcze trzeba było wziąć też pod uwagę tamtą sytuację, kiedy on i Icarus pobili się z wariatką pod ich kamienicą. To też pewnie nie pomogło i tak wiedział, że byli z kuzynką blisko i ciężko by mu było podpaść jej na stałę po prostu... Po prostu nie chciał, by zaczęła uważać go za nieodpowiedzialnego. - A obiecałem jej, że będę odpoczywać w sierpniu. - Zmarszczył brwi, widząc jak na dźwięk nazwiska Nott, Laurentowi nieco zwiędła mina. Czyżby wiedział coś więcej od niego? A może po prostu Nott tak działał na ludzi? - W sumie to niewiele. Tylko, że dostał tą świeczką i najwidoczniej zasłużył. A ty? Wszystko dobrze.
- Może w takim razie nie powinieneś przestawać - zasugerował, bo nawet jeśli nie był wielkim fanem wplatania poetyckiego języka do codziennej mowy, to nie wątpił, że wypowiadane przez Laurenta słowa nie były najgorsze. Zresztą może przydałoby mu się jakieś inne hobby, niż wykrwawianie się i pakowanie w kłopoty.
Przeszli jeszcze kilka kroków, a tamto zamieszanie coraz bardziej przestawało być ich problemem, tak że myślenie o ich Ministrze Magii powoli schodziło na dalszy plan. Chyba.
- Dom? - zdziwił się, bo rzeczywiście wcześniej nie miał okazji o tym słyszeć. - Gdzie? - I co się stało z tym starym Na bogów, niech mu zaraz nie powie, że znowu postanowił przeżyć kolejną przygodę, wołało go kolejne morze i teraz jego stare miejsce zamieszkania znajduje się jakimś cudem na dnie oceanu.
Basilius, chociaż wciąż szedł nieco wolniej, niż zazwyczaj, nie wyglądał, jakby coś mu było poza standardowym zmęczeniem. Jedyne co to skrzywił się nieco, gdy Laurent spytał się go o powody podpadnięcia u Florence.
- Powiedzmy, że uznała mój pobyt w Windermere za nieco zbyt aktywny, niż powinien być - Innymi słowy, zamiast grzecznie czekać, aż będzie miał kogo opatrywać, postanowił pomóc w poszukiwaniach Bagshota przez co skończył pod ziemią. - A potem, gdy już to sobie wyjaśniliśmy, usiadłem na chwilę na tej takiej starej miotle, która stoi u ciotki i wuja chyba od zawsze, ona oszalała i skończyłem spadając z niej. - Miał jednak wrażenie, że podpadł bardziej za Windermere. Ah no i jeszcze trzeba było wziąć też pod uwagę tamtą sytuację, kiedy on i Icarus pobili się z wariatką pod ich kamienicą. To też pewnie nie pomogło i tak wiedział, że byli z kuzynką blisko i ciężko by mu było podpaść jej na stałę po prostu... Po prostu nie chciał, by zaczęła uważać go za nieodpowiedzialnego. - A obiecałem jej, że będę odpoczywać w sierpniu. - Zmarszczył brwi, widząc jak na dźwięk nazwiska Nott, Laurentowi nieco zwiędła mina. Czyżby wiedział coś więcej od niego? A może po prostu Nott tak działał na ludzi? - W sumie to niewiele. Tylko, że dostał tą świeczką i najwidoczniej zasłużył. A ty? Wszystko dobrze.