13.09.2024, 09:43 ✶
Florence lubiła zwierzęta – chociaż sama poza sową nigdy nie marzyła, by jakiegoś trzymać, bo cóż, wymagały czasu, uwagi i brudziły, a ona nie miała dość tego pierwszego, aby utrzymać przy zwierzaku idealną czystość – ale początkowo ignorowała Cerbera, zbyt skupiona na tych Prewettach, którym należało przemówić do rozumu. Pochyliła się i pogłaskała go po grzbiecie dopiero, kiedy upewniła się, że do rozespanych umysłów kuzynów faktycznie dotarło, co zrobili nie tak i następnym razem zastanowią się dwa razy.
Oczywiście, że Electra miałaby ochotę się bić i oczywiście, że byłoby to niemądre. I że powinni ją w takiej sytuacji powstrzymywać. I nie dawać jej złego przykładu, aby uważała, że aprobują takie zachowania!
– W takim razie, Icarusie, gdy następnym razem w barze pojawi się młoda, inteligentna kobieta, zasugeruj, żeby posłała ci sowę do tego baru. Albo postąp tak, jak powinien młody, inteligentny mężczyzna i spytaj, czy nie poszłaby kolejnego dnia z tobą na kawę w pobliskiej kawiarni, zamiast od razu zapraszać do domu – powiedziała chłodno. W barach nie powinno podawać się swojego adresu, zwłaszcza gdy jesteś właścicielem i ten może roznieść się po bywalcach. – A ty, Basiliusie, następnym razem użyj sieci Fiuu i wezwij Brygadę – dodała, żeby starszy Prewett nie myślał sobie, że mu się upiecze. – Zrobię herbatę, potem idziecie spać. Znajdę w tym tygodniu chwilę i zainstaluję wam przekładnie. Chociaż zaznaczam, one podziałają tylko, jeśli do pomieszczenia, na które je założę, nie wpuścicie nikogo osobiście – dodała, rzucając im bardzo, bardzo uważne spojrzenie, takie jakby chciała zasugerować, że powątpiewa, czy zdołają się przed tym powstrzymać.
Na moment skupiła jeszcze wzrok na Icarusie.
– Doskonale wiesz, że to nie jest ta kobieta z baru – dodała jeszcze, i trudno było powiedzieć, czy to dodatkowa uwaga kuzynki, potępiającej poznawanie dziewcząt akurat w barach (trochę hipokryzja, skoro on bar prowadził), krewnej, która podejrzewała, że on to jednak w sercu ma kogoś innego, czy może jasnowidzki, czasem wiedzącej trochę więcej niż inni.
I wymaszerowała do kuchni, by zaparzyć im tę herbatkę.
Oczywiście, że Electra miałaby ochotę się bić i oczywiście, że byłoby to niemądre. I że powinni ją w takiej sytuacji powstrzymywać. I nie dawać jej złego przykładu, aby uważała, że aprobują takie zachowania!
– W takim razie, Icarusie, gdy następnym razem w barze pojawi się młoda, inteligentna kobieta, zasugeruj, żeby posłała ci sowę do tego baru. Albo postąp tak, jak powinien młody, inteligentny mężczyzna i spytaj, czy nie poszłaby kolejnego dnia z tobą na kawę w pobliskiej kawiarni, zamiast od razu zapraszać do domu – powiedziała chłodno. W barach nie powinno podawać się swojego adresu, zwłaszcza gdy jesteś właścicielem i ten może roznieść się po bywalcach. – A ty, Basiliusie, następnym razem użyj sieci Fiuu i wezwij Brygadę – dodała, żeby starszy Prewett nie myślał sobie, że mu się upiecze. – Zrobię herbatę, potem idziecie spać. Znajdę w tym tygodniu chwilę i zainstaluję wam przekładnie. Chociaż zaznaczam, one podziałają tylko, jeśli do pomieszczenia, na które je założę, nie wpuścicie nikogo osobiście – dodała, rzucając im bardzo, bardzo uważne spojrzenie, takie jakby chciała zasugerować, że powątpiewa, czy zdołają się przed tym powstrzymać.
Na moment skupiła jeszcze wzrok na Icarusie.
– Doskonale wiesz, że to nie jest ta kobieta z baru – dodała jeszcze, i trudno było powiedzieć, czy to dodatkowa uwaga kuzynki, potępiającej poznawanie dziewcząt akurat w barach (trochę hipokryzja, skoro on bar prowadził), krewnej, która podejrzewała, że on to jednak w sercu ma kogoś innego, czy może jasnowidzki, czasem wiedzącej trochę więcej niż inni.
I wymaszerowała do kuchni, by zaparzyć im tę herbatkę.