Tak, zrzucanie odpowiedzialności na los było całkiem wygodne. Tak się stało, może trochę z ich pomocą, ale byli wtedy zdecydowanie zbyt młodzi na podejmowanie takich trudnych decyzji. Zresztą mało kto pewnie wiedziałby co robić, bez względu na to, ile miał lat. Łatwiej było wszystko ułożyć, kiedy mówiło się sobie wszystko, miała wrażenie, że dzięki błędom młodości nauczyli się ze sobą rozmawiać, dzielić się tym, co było dla nich trudne. To był spory sukces, zważając na to, że całkiem niedawno ich drogi znowu się skrzyżowały.
Musieli być dla siebie stworzeni. Nie było innej możliwości. Nie żyliby inaczej marzeniami o wspólnej przyszłości. Grunt, że dali sobie drugą szansę i nie zamierzali tego popsuć. Może wreszcie będą szczęśliwi. Nie opuszczały ją myśli, że to już koniec zmartwień i niepowodzeń. Los musiał się odwrócić, zasłużyli na to. Byli w końcu bardzo cierpliwi i czekali na taką możliwość wiele lat.
- Nie mogę się doczekać tego domu i kominka. - Ich miejsca na ziemi, w którym będą czuli się dobrze. Zastanawiała się przez chwilę, czy nie powinna porzucić Londynu, jednak zbyt długo pracowała na to wszystko. Nie byłaby spełniona gdyby teraz z tego zrezygnowała. Gdyby Samuel pojawił się przed nią kilka miesięcy wcześniej pewnie by się nie wahała, ale teraz, gdy widziała, jak funkcjonuje to, o co walczyła tak długo ciężko jej było to porzucić. Bała się, że mogłoby się to na nim odbić, że miałaby na dłuższą metę żal o to, co mogłaby stracić, gdyby to wszystko porzuciła.
- Mabel nie wie, chciałam, żebyśmy jej o tym powiedzieli razem. - To wydawało jej się słuszne. Nie miała pojęcia, jak córka zareaguje na tę wiadomość, ale był to chyba odpowiedni czas, aby ją jej przekazać.
- Do dzisiaj, to znaczy wczoraj wiedziałeś tylko ty, w nocy Thomas poznał prawdę, bo zabrał mnie z plaży, musiałam mu to wyjaśnić. - Dodała jeszcze na swoje wytłumaczenie. Niełatwo było jej się dzielić z bliskimi tą skrywaną od lat tajemnicą, ale teraz wszyscy musieli poznać prawdę.