13.09.2024, 22:25 ✶
A gdyby tak po prostu załatwić to wszystko inaczej? Gdyby wywołać u ludzi strach tak silny wobec piątków trzynastego, że zmusiliby Ministerstwo Magii, aby wykreślili ten dzień z kalendarzy? Brzmiało to trochę niemożliwe, ale przecież głupsze rzeczy robiło się w historii. Jakby się nad tym nieco zastanowić to potrzebowali jedynie grupy głupich ludzi, nie musi być ich nawet aż tak dużo, skupionych wokół jeszcze głupszej, chociaż charyzmatycznej jednostki, którzy razem wprowadziliby masową histerię. Z tym, że pewnie chwilę by to trwało i potrzebowaliby naprawdę dobrej strategii manupulacji tłumem i pewnie własnego dziennika głoszącego ich propagandę, a może i nawet swojego człowieka jako Ministra Magii. Nie. Chyba jednak nie miał na to czasu. Pozostało mu więc jedynie szykować się na listopad.
Naprawdę nie miał pojęcia, jak to zrobił, bo tak jak w gorsze dni potrafił bardzo mocno zmęczyć się samym wchodzeniem po schodach, tak teraz nie dość, że niemal mistrzowsko (jak na swoje standardy) złapał równowagę, to jeszcze nawet nie szarpnąć niechcący Brenną.
– Nic mi nie jest – rzucił szybko, a gdy Brenna, ku zdziwieniu wszystkich, zaczęła ostrożnie przeglądać wszystko pod kątem niebezpieczeństwa, on jedynie skinął głową i jej w tym zadaniu pomógł.
– Rozumiem, że mam aż taką zimną dłoń, że przyda mi się rozgrzewająca herbata – spytał, siląc się na niemrawy żart, a gdy Longbottom zadała swoje pytanie, skrzywił się nieco. – Proszę cię nawet tak nie mów. – A potem, gdy otworzył menu jedną ręką szybko dodał. – Myślę, że jakieś sześćdziesiąt dziewięć procent. – Bo w końcu zawsze chodziło o jakieś durne liczby. Jego wzrok zatrzymał się na pozycji, nad którą właśnie zachwycała się Brenna. – Jestem prawie pewny, że znajdziesz ciasto z jakimś kremem i truskawką i u nas. – Może nie podane dokładnie w ten sam sposób, ale chyba nie był w stanie podzielać jej entuzjazmu.
Naprawdę nie miał pojęcia, jak to zrobił, bo tak jak w gorsze dni potrafił bardzo mocno zmęczyć się samym wchodzeniem po schodach, tak teraz nie dość, że niemal mistrzowsko (jak na swoje standardy) złapał równowagę, to jeszcze nawet nie szarpnąć niechcący Brenną.
– Nic mi nie jest – rzucił szybko, a gdy Brenna, ku zdziwieniu wszystkich, zaczęła ostrożnie przeglądać wszystko pod kątem niebezpieczeństwa, on jedynie skinął głową i jej w tym zadaniu pomógł.
– Rozumiem, że mam aż taką zimną dłoń, że przyda mi się rozgrzewająca herbata – spytał, siląc się na niemrawy żart, a gdy Longbottom zadała swoje pytanie, skrzywił się nieco. – Proszę cię nawet tak nie mów. – A potem, gdy otworzył menu jedną ręką szybko dodał. – Myślę, że jakieś sześćdziesiąt dziewięć procent. – Bo w końcu zawsze chodziło o jakieś durne liczby. Jego wzrok zatrzymał się na pozycji, nad którą właśnie zachwycała się Brenna. – Jestem prawie pewny, że znajdziesz ciasto z jakimś kremem i truskawką i u nas. – Może nie podane dokładnie w ten sam sposób, ale chyba nie był w stanie podzielać jej entuzjazmu.