14.09.2024, 20:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2024, 16:02 przez Electra Prewett.)
Jedyną rzeczą, w której klacz zgadzała się z tą całą Dom, było to, że konie faktycznie rozumiały więcej niż dawały po sobie poznać. Była jednak na tyle inteligenta by zdawać sobie sprawę, że czasami lepiej było udawać głupiutkiego i uległego zwierzaka. Tak, zdecydowanie wolała nie trafić pod tasak. Co prawda, nie znała słowa "konina", ale zdarzało jej się wcześniej słyszeć o "sarninie". Według ludzi z jej stadniny taki los spotykał sarenki z lasu, które zapuszczały się zbyt blisko ludzkich siedlisk.
Zerknęła na swoją towarzyszkę, która... najwyraźniej wczuła się w rolę posłusznej klaczy. A może słowa kobiety naprawdę wywoły u niej taką reakcję? Tak czy siak, to zachowanie zdawało się zadowalać Dom. Również spróbowała więc zrobić słodką minkę i zakręcić ogonem, ale zamiast tego zrobiła zeza i wpadła na ogrodzenie.
"Alfa"? Czyżby ten Sub myślał, że są wilkami? Konie miały przecież zupełnie inną hierarchię. Zresztą, ona nie była klaczą, która podporządkowywałaby się woli ogierów i stajennych, a co dopiero człowieka udającego jakąś alfę na kiju. Najwyraźniej jej towarzyszka też już miała dosyć tego przedstawienia.
— Nie zamierzam się płaszczyć, przed jakimś dwunożnym stworem! — zarżała głośno i stanęła dęba. Próbując zerwać się z liny, wierzgnęła najmocniej jak potrafiła. Lina trochę popuściła, lecz klacz trafiła jednocześnie kopytem w mężczyznę, który krzyknął z bólu.
— Mówiłam głupi zwierzaku! Zachowuj się albo pożałujesz! — kobieta wyciągnęła bata i wycelowała w jej zad. Klacz nigdy jeszcze nie czuła tak mocnego smagnięcia, ale nie poddawała się. Pomimo uderzeń bata ciągnęła za linę, aż ta w końcu puściła.
— Ihaha! Uciekajmy siostro!
Zerknęła na swoją towarzyszkę, która... najwyraźniej wczuła się w rolę posłusznej klaczy. A może słowa kobiety naprawdę wywoły u niej taką reakcję? Tak czy siak, to zachowanie zdawało się zadowalać Dom. Również spróbowała więc zrobić słodką minkę i zakręcić ogonem, ale zamiast tego zrobiła zeza i wpadła na ogrodzenie.
"Alfa"? Czyżby ten Sub myślał, że są wilkami? Konie miały przecież zupełnie inną hierarchię. Zresztą, ona nie była klaczą, która podporządkowywałaby się woli ogierów i stajennych, a co dopiero człowieka udającego jakąś alfę na kiju. Najwyraźniej jej towarzyszka też już miała dosyć tego przedstawienia.
— Nie zamierzam się płaszczyć, przed jakimś dwunożnym stworem! — zarżała głośno i stanęła dęba. Próbując zerwać się z liny, wierzgnęła najmocniej jak potrafiła. Lina trochę popuściła, lecz klacz trafiła jednocześnie kopytem w mężczyznę, który krzyknął z bólu.
— Mówiłam głupi zwierzaku! Zachowuj się albo pożałujesz! — kobieta wyciągnęła bata i wycelowała w jej zad. Klacz nigdy jeszcze nie czuła tak mocnego smagnięcia, ale nie poddawała się. Pomimo uderzeń bata ciągnęła za linę, aż ta w końcu puściła.
— Ihaha! Uciekajmy siostro!