Klątwa żywiołów była jej największym utrapieniem. Jasne, na przestrzeni lat nauczyła się z nią żyć, ba, wydawało jej się, że radziła sobie naprawdę nieźle, rzadko kiedy pozwalała, aby przejmowała nad nią kontrolę. Ćwiczyła kształtowanie magii, aby móc nad wszystkim panować. Wiadomo, że bywało jednak różnie, emocje czasem potrafiły pojawić się niespodziewanie, a wtedy wystarczyła chwila nieuwagi, a woda pojawiała się wszędzie. Dobrze, że to była woda nie ogień, bo nie chciałaby spalić wszystkiego wokół siebie.
Nie przejmowała się szczególnie, gdy to ona cierpiała na wskutek klątwy, zdecydowanie tak było lepiej, niżeli miałaby zrobić krzywdę komuś, kto znajdował się obok niej.
Nie spodziewała się, że skończy dzisiaj w Mungu, ale kto by w ogóle zakładał w swoim planie dnia wizyty w szpitalu, kiedy jeszcze rano nie było ku temu żadnej sposobności. Coś ją jednak zirytowało, ale tak zirytowało, zupełnie znienacka, że wybuchła. Podtopiła się, na szczęście stało się to w domu, więc zalała jedynie siebie i swój pokój. Matka uparła się na to, żeby odstawić ją do Munga. Jakby nie miała pojęcia o tym, że z tą klątwą nie da się nic zrobić. Przecież korzystała z konsultacji u całej masy klątwołamaczów i nikt nie potrafił nic z tym zrobić. Musiała nauczyć się z tym żyć, panować nad emocjami i tyle. Nie było innej drogi. Nie zamierzała ponownie wierzyć w to, że kiedykolwiek znajdzie się inna możliwość.
Siedziała jednak w tej szpitalnej sali i czekała na medyka. Nic jej nie było, usilnie próbowała wytłumaczyć to wszystkim osobom, które tylko tutaj zaglądały. Miała nadzieję, że Cameron nie ma dyżuru, bo jeszcze niepotrzebnie by się o nią zamartwiał.
Drzwi się otworzyły i wtedy zobaczyła w nich osobę, której zdecydowanie nie chciała widzieć. Panna Bulstrode nigdy nie wzbudzała w niej pozytywnych emocji, dlaczego to właśnie ona musiała się tutaj znaleźć. Wypuściła głośno powietrze, a na jej twarzy malował się grymac, nie zamierzała udawać, że cieszy się, że ją widzi.
- Nie, nie zdarzają się zbyt często, uczyłam się nad tym panować. - Rzuciła do kobiety. Uzdrowicielka rzuciła na nią zaklęcie, dzięki czemu zrobiło jej się cieplej, oczywiście nie podziękowała za to.