16.09.2024, 13:03 ✶
Może jego pomoc przy gotowaniu irytowała ojca i Eustachię, ale przy wizycie Mony, czuł, że musiał jakoś sam postarać się, by ta wizyta była jak najlepsza. Istotny był każdy detal. Dlatego Icarus ze zdziwieniem odkrywał, że dezaprobata ojca wcale go aż tak nie bolała. Nie tak jak zwykle. Oczywiście ta obojętność była wciąż podszyta głębokim szacunkiem. Tyle, że może... Mona też była ważna? I nie zawsze trzeba było tylko i wyłącznie skupiać się na historii? Ta myśl była szalona. Niebezpieczna.
– Pomogłem tyle, na ile pozwoliła mi Eustachia. Czyli w gruncie rzeczy nie za dużo. – rzekł lekkim tonem.
Kiedy usłyszał pytanie ojca skierowane do Mony, stracił wszelki luz. Jego żołądek zacisnął się w supeł, bo wiedział, że Dedalus testował Monę. Znał go. Czy naprawdę tak ważne było, żeby znała się na historii? Ludzie różnili się między sobą, mieli odmienne zainteresowania. Icarus mógł o smokach powiedzieć jedynie tyle, ile usłyszał od Mony i przeczytał w kilku książkach (którymi zajął się specjalnie dla niej).
Gafa z Zeusem... nie była poważna. Owszem, Icarus starał się jej podpowiedzieć, wymawiając bezgłośnie słowo „Jowisz”, ale greckie skojarzenia dało się jeszcze obronić. Jednak, gdy dziewczyna zaczęła mówić o dragonbornach, Icarus musiał głośno odchrząknąć, żeby przekazać Monie, żeby ucięła temat. Dragonborni byli żartem, którego ojciec z pewnością by nie zrozumiał.
– To taka... opowiastka wśród hodowców smoków. Nieprawdziwa, oczywiście, ale stanowi taki... żart w środowisku. Prawda, Mono? – spiorunował ją wzrokiem, żeby przyznała mu rację.
Trzeba było jak najbardziej zminimalizować straty. Chociaż Icarus myślał, że Mona rozumiała, że znajdowała się w pomieszczeniu z jednym z najbardziej wybitnych historyków w Anglii i że mówienie o dragonbornach było bardzo niewskazane. Prywatnie mogli rozmawiać sobie, ile chcieli, ale przy ojcu? Trzeba było się pilnować.
Icarus spojrzał na srogą twarz Dedalusa i ogarnął go jakiś... lęk. Tak jego ojciec patrzył na niego, gdy popełniał poważne historyczne błędy. Za karę chłopak musiał zwykle przepisywać antyczne teksty lub gorzej – znosić milczenie ojca. Każda taka chwila była podszyta dodatkowym lękiem, że pewnego dnia Icarus przestanie się nadawać na syna Dedalusa. Że zostanie wydziedziczony, wyrzucony z domu i zupełnie odcięty od rodziny, że będzie stracony zarówno wśród Prewettów, jak i wśród historyków magii.
– Um... Pyszna zupa, Eustachio – pochwalił skrzatkę, by odwrócić rozmowę z toru, który został narzucony przez Dedalusa.
– Pomogłem tyle, na ile pozwoliła mi Eustachia. Czyli w gruncie rzeczy nie za dużo. – rzekł lekkim tonem.
Kiedy usłyszał pytanie ojca skierowane do Mony, stracił wszelki luz. Jego żołądek zacisnął się w supeł, bo wiedział, że Dedalus testował Monę. Znał go. Czy naprawdę tak ważne było, żeby znała się na historii? Ludzie różnili się między sobą, mieli odmienne zainteresowania. Icarus mógł o smokach powiedzieć jedynie tyle, ile usłyszał od Mony i przeczytał w kilku książkach (którymi zajął się specjalnie dla niej).
Gafa z Zeusem... nie była poważna. Owszem, Icarus starał się jej podpowiedzieć, wymawiając bezgłośnie słowo „Jowisz”, ale greckie skojarzenia dało się jeszcze obronić. Jednak, gdy dziewczyna zaczęła mówić o dragonbornach, Icarus musiał głośno odchrząknąć, żeby przekazać Monie, żeby ucięła temat. Dragonborni byli żartem, którego ojciec z pewnością by nie zrozumiał.
– To taka... opowiastka wśród hodowców smoków. Nieprawdziwa, oczywiście, ale stanowi taki... żart w środowisku. Prawda, Mono? – spiorunował ją wzrokiem, żeby przyznała mu rację.
Trzeba było jak najbardziej zminimalizować straty. Chociaż Icarus myślał, że Mona rozumiała, że znajdowała się w pomieszczeniu z jednym z najbardziej wybitnych historyków w Anglii i że mówienie o dragonbornach było bardzo niewskazane. Prywatnie mogli rozmawiać sobie, ile chcieli, ale przy ojcu? Trzeba było się pilnować.
Icarus spojrzał na srogą twarz Dedalusa i ogarnął go jakiś... lęk. Tak jego ojciec patrzył na niego, gdy popełniał poważne historyczne błędy. Za karę chłopak musiał zwykle przepisywać antyczne teksty lub gorzej – znosić milczenie ojca. Każda taka chwila była podszyta dodatkowym lękiem, że pewnego dnia Icarus przestanie się nadawać na syna Dedalusa. Że zostanie wydziedziczony, wyrzucony z domu i zupełnie odcięty od rodziny, że będzie stracony zarówno wśród Prewettów, jak i wśród historyków magii.
– Um... Pyszna zupa, Eustachio – pochwalił skrzatkę, by odwrócić rozmowę z toru, który został narzucony przez Dedalusa.